logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Ewa Zajączkowska-Hernik | 15 stycznia 2021

Bunt przedsiębiorców zaskoczył rząd jak zima kierowców. Komentuje Dariusz Szczotkowski (Niskie Składki)

Bunt przedsiębiorców, czyli wznawianie swojej działalności gospodarczej, mimo obowiązujących obostrzeń to sytuacja, której rząd na pewno się nie spodziewał. Coraz więcej firm sektora hotelarsko-gastronomicznego decyduje się na otwarcie swojej działalności, zachowując zasady reżimu sanitarnego. Przedsiębiorcy mówią wprost: “Albo my, albo oni. Mamy dość!”, tym bardziej, że komunikacja rządu nie daje jasnych deklaracji co do tego, kiedy lockdown miałby się zakończyć. W ciągu ostatnich kilku dni restauratorzy, hotelarze i handlowcy oraz branże kooperujące dowiedzieli się, że jednak po 17 stycznia nie otworzą się dla klientów, może zrobią to 1 lutego, a część z nich będzie prawdopodobnie zamrożona do kwietnia. W tak niestabilnych warunkach prawnych nie da się funkcjonować.

Bunt przedsiębiorców. Dariusz Szczotkowski: nielegalne działania rządu zabijają naszą gospodarkę

Bunt przedsiębiorców nabiera rozpędu. W wielu polskich miastach codziennie kilkanaście restauracji, hoteli, pubów, klubów i branż kooperujących deklaruje, że otworzy się dla klientów, mimo obowiązującego lockdownu. Powstała nawet Interaktywna Mapa Polskiego Biznesu, wskazująca uruchomione usługi. Rząd nie pozostaje jednak dłużny i przekazuje policji wytyczne w zakresie postępowania wobec niesubordynowanych przedsiębiorców. Tych, którzy zdecydują się wznowić działalność mimo lockdownu czeka kara nawet do 30 tys. zł. nałożona przez Sanepid oraz brak możliwości skorzystania z rządowej pomocy w ramach tarczy antykryzysowej.

Problem jest taki, że z jednej strony mamy fakt, jakim jest pandemia, która zabija coraz więcej osób. A z drugiej strony jest fakt, że ta pandemia przez nielegalne, w mojej ocenie, działania rządu zabija również naszą gospodarkę. Nie da się być legalistą, jeżeli zaczynamy walczyć o przetrwanie

– powiedział Dariusz Szczotkowski w programie “Polska na serio”.

Sam rozmawiałem z kilkoma restauratorami oraz z rolnikami, którzy dostarczają lokalne produkty do tych restauracji i tu już nie chodzi o to, by sobie zarobić na lepszy samochód, ale chodzi o to, by zarobić, żeby przeżyć po prostu

– dodał prezes stowarzyszenia Niskie Składki.

Czytaj także: Bunt przedsiębiorców. Sadowski: narodowa kwarantanna powinna obowiązywać od biurokracji i nowych podatków

Bunt przedsiębiorców. Dariusz Szczotkowski: przy tej pandemii wyszło, gdzie rząd tak naprawdę ma przedsiębiorców

Bunt przedsiębiorców to nie tylko otwieranie biznesów na przekór rządowi, to również wkraczanie na drogę prawną i zaskarżanie Skarbu Państwa o poniesione straty w wyniku lockdownu. Przedsiębiorcy domagają się zadośćuczynienia, adekwatnego do poziomu strat, a nie w śmiesznej kwocie, jaką rząd oferuje w ramach tarczy antykryzysowej. Zdaniem Dariusza Szczotkowskiego, mimo tego, że nie ma w Polsce stanu wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej, przedsiębiorcy będą w sądach wygrywać z państwem.

W Konstytucji jest wprost napisane, że tego typu ograniczenie działalności gospodarczej odbywa się w drodze ustawy. Nasz rząd nie działa w drodze ustawy, tylko w drodze iluś tam już rozporządzeń, w związku z czym nie jest to właściwy akt prawny, pozwalający zamykać lokale. (...) Używanie słowa “rząd” staje się powoli nadużyciem, bo to już jest powoli nierząd, który realizuje jakąś politykę, nie przynoszącą większych skutków, bo jednak pandemia trwa nadal. Mówi się o trzeciej fali, to po co my to wszystko robimy, jeżeli i tak jej nie unikniemy?

– stwierdził Dariusz Szczotkowski w programie “Polska na serio”.

Znam hotelarzy, którzy już w tym momencie zwolnili 80 proc. swojej załogi. Poza statystykami, które pokazuje rząd, musimy się ścierać z normalnymi ludzkimi dramatami. Mieszkam w Myślenicach więc widzę ten problem zarówno od strony górali, jak i od strony Krakowa i ten problem istnieje. Restauratorzy mówią wprost, że przyjeżdżają do nich rolnicy, mają podpisane umowy na odbiór np. warzyw i przestają te warzywa kupować, nie dlatego, że ich nie chcą, tylko dlatego, że nie mają z czego za nie zapłacić. Jeżeli ten rolnik przestaje sprzedawać warzywa, to za chwilę ktoś, kto świadczy usługi temu rolnikowi też przestanie handlować. To wszystko jest naczyniami połączonymi. Przy tej całej pandemii wyszło, gdzie rząd ma przedsiębiorców

– dodał szef stowarzyszenia Niskie Składki.

Oglądaj także: Obostrzenia do 31 stycznia. Pisarski (Instytut Misesa): rząd uprawia legalne bezprawie


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.