Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Robert Wyrostkiewicz 07-04-2019 16:02:37

Więzienie, bo zabijał karpie bez ogłuszenia...UJAWNIAMY kuriozalne uzasadnienie wyroku sądu. „Ich krew dotykała krwi innych ryb”

Więzienie, bo zabijał karpie bez ogłuszenia...UJAWNIAMY kuriozalne uzasadnienie wyroku sądu. „Ich krew dotykała krwi innych ryb”

"Świat Rolnika" posiada kuriozalne uzasadnienie sądu. 59-letni rolnik dorabiał sobie do renty inwalidzkiej (1000 zł) sprzedając na targowisku żywe karpie na Wigilię. Teraz ma iść do więzienia.

 

59-letni rolnik dorabiał sobie do renty inwalidzkiej (1000 zł) sprzedając na targowisku żywe karpie na Wigilię. Zabijał je gilotyną (wbrew upiornej nazwie, to bardziej humanitarne narzędzie niż nóż). Za orzekanie tak wążnej sprawy zabrała się sama prezes Sądu Rejonowego w Krotoszynie, Dorota Wojtkowiak-Mielicka i bez mrugnięcia okiem skazała na 3 miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności Wojciecha Cz. z Rozdrażewa. Ten nie miał nawet adwokata, przyznał się do winy i dopiero teraz – po akcji zbiórki pieniędzy zorganizowanej przez Leszka Świerzewskiego z Pudliszek – będzie bronił się podczas apelacji wsparty przez mecenasa opłaconego ze zrzutki publicznej przez ludzi dobrej woli. Główny grzech rolnika miał polegać na zabijaniu karpii bez wcześniejszego ich ogłuszania.

 


Jak ujawnił „Świat Rolnika” ta sama sędzia w czerwcu zeszłego roku skazała ordynator oddziału rehabilitacji w Koźminie Wlkp. Iwonę P. jako winną znęcania się nad podwładnymi (mobbing, ośmieszanie, znęcanie się psychiczne) na karę trzech miesięcy więzienia – ale w odróżnieniu od sprzedawcy karpi - w zawieszeniu (trzy miesiące w zawieszeniu na jeden rok). Ale być może ludzie nie są tak medialni jak bożonarodzeniowe karpie…

 


Czytaj także: Oto ona! Za zabijanie karpi skazała na bezwzględne więzienie. Sprawdziliśmy! Zobacz jaki wyrok zasądziła wcześniej za znęcanie się nad ludźmi!

 


Tym razem weszliśmy w posiadanie uzasadnienia wyroku z 11 marca 2019 r. Sądu Rejonowego w Krotoszynie II Wydziału Karnego, gdzie za zabijanie karpi bez wcześniejszego ogłuszenia skazano wspomnianego wyżej inwalidę na trzy miesiące więzienia, zapłatę 1000 zł na organizację prozwierzęcą (dokładnie tyle, ile wynosi jego miesięczna renta!) oraz zapłatę 1709 zł Fundacji Viva! jako zwrot kosztów postępowania. Dla Vivy to detal, wszak na same usługi pocztowe oraz behawioralne działania psychologów zwierzęcych wydają ponad milion złotych, ale pan Wojciech jest inwalidą, ma rentę z powodu stawu kolanowego, a w pazdzierniku - jak ustalił "Świat Rolnika" - ma przejść operację.

 

 

Wracając do uzasadnienia, zdaniem sądu gilotyna, którą „Trynkiewicz od karpi” zabijał ryby była zbyt tępym narzędziem i zamiast uciąć głowę za jednym zamachem, ucinał np. za jednym lub dwoma...

 

 

„Gilotyna nie była ostra i obcinanie głów żywym, nieogłuszonym rybom trwało dłużej, wymagało użycia siły i wykonania kolejnego zamachu w chwili, gdy ryba jeszcze żyła”

 

 

- prezes Sądu Rejonowego w Krotoszynie, Dorota Wojtkowiak-Mielicka malowniczo opisała dłuższą (o sekundę, dwie?) agonię karpia, wyciągając na światło dzienne argument z tępoty. Zdaniem części komentatorów tępota jest tu de facto kluczowym zjawiskiem ciążącym na całym krotoszyńskim orzecznictwie.
Po tak barwnym opisie ucięcia głowy ryby gilotyną – co zdaniem wielu fachowców jest zdecydowanie bardziej humanitarne niż np. zabijanie milionów ryb na statkach przez powolne uduszenie – sędzia dodała do krwawego obrazka dodatkową garść grozy.

 


„Miejsce to nie było osłonięte i mogli obserwować to bez ograniczeń przypadkowi przechodnie wśród których mogły być dzieci”

 


- pisała sędzia nadając patetyczny wymiar lekturze uzasadnienia kuriozalnego wyroku.

 


W tym momencie wydaje się, że z powodzeniem mogłyby paść słowa z innego, jak się dzisiaj okazuje, proroczego materiału:

 


„A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie? Więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu!”

 


Co ciekawe, aby uzasadnienie nie wyglądało licho, prezes sądu opisała fakt zabijania karpi bez wcześniejszego ogłuszenia, bez użycia parawanu i z możliwością wystawienia tego aktu na widok dzieci (czy faktycznie przechodziło jakieś dziecko, tego nie wiemy), powtarzając niemal identyczne zdania kilka razy. Poza nimi w uzasadnieniu znajdują się jednak także inne orzecznicze kurioza.

 


„Ponadto oskarżony nie mył i nie opłukiwał urządzenia i kolejne ryby miały kontakt z krwią poprzednich”

 


- pisała Dorota Wojtkowiak-Mielicka, dodając, że kontakt krwi karpia z krwią innego karpia; że to zjawisko „Powodowało dodatkowe i zbędne cierpienie w rozumieniu art.4 ust.12 Ustawy o ochronie zwierząt”. W jaki sposób? Nie wiadomo.

 


Jak brzmi wspomniany art.4 ust.12? Zacytujmy i osądźmy sami, czy inwalida z Krotoszyna poprzez styk krwi karpia z krwią innego karpia (w końcu zabijał ryby, a nie sprzedawał spinek do włosów dla dziewczynek w PEPCO!) wypełnił zapisy ustawowe o tej formie przestępstwa:

 


„"szczególnym okrucieństwie" - rozumie się przez to przedsiębranie przez sprawcę działań charakteryzujących się drastycznością form i metod, a zwłaszcza działanie w sposób wyszukany lub powolny, obliczony z premedytacją na zwiększenie rozmiaru cierpień i czasu ich trwania”.

 


Dla przypomnienia puenty wyroku zawartej w orzeczeniu zacytujemy kluczowy zapis uzasadnienia wyroku:

 


„Sąd uznał, że oskarżony Wojciech (…) w dniach 11 i 14 grudnia 2018 r. w Krotoszynie na targowisku miejskim znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad sprzedawanymi karpiami w nieustalonej ilości, w ten sposób, że publicznie przy możliwym udziale nieletnich zabijał ryby bez uprzedniego ogłuszania przy pomocy urządzenia typu gilotyna”.

 


Całość wyroku sąd oparł na interpretacji art. 34 ust. 1 Ustawy o ochronie zwierząt, który dotąd był stosowany do klasycznych ubojni (bo mowa w nim o ubojniach!), zwłaszcza w przypadku bicia na mięso krów czy świń, a nie np. pojedynczych karpi czy myszek polnych zabijanych drewnianymi łapkami (nota bene bez wcześniejszego ogłuszenia).

 


„Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje”

 


- brzmi zapis cytowanego w uzasadnieniu artykułu, gdzie ustawodawca później i w konsekwencji opisuje klasyczne dla ubojni rozwiązania jak osobne pomieszczenia itd. Sąd podzielił jednak zdanie mecenas Katarzyny Topczewskiej z wegetariańskiej Fundacji Viva!, że karp to to samo co krowa w ubojni, bo kręgowiec i basta, a ubojnia to miejsce ubijania, więc… wygląda na to, że ubojnią jest nasz dom, jeśli kładziemy łapkę na myszy (a więc na kręgowce ujęte ustawowo), a my wówczas nie jesteśmy już niczym więcej jak przestępcami.

 


Sąd rozpisywał się także o „zmysłowości” ryb uzasadniając bezwzględną winę 59-letniego inwalidy rolnika.

 


„Wszystkie kręgowce posiadają wykształcony układ nerwowy, odczuwają ból i strach (…) Oskarżony zdawał sobie sprawę, że ryby są żywymi stworzeniami i wyposażone zostały w zmysły”

 


- rzewnie uzasadniała sędzia z Krotoszyna, ocierając się o misterium stworzenia świata.

 


Zdaniem sądu, rolnik odnośnie ryb „Powinien więc zadbać o to, by przed uśmierceniem zadawać im minimalne cierpienie”.

 


Ergo, gdyby walnął ogłuszając młotkiem karpia (co nie zawsze jest skuteczne, bo zależy od celności strzału) i potem uciął głowę (te źle ogłuszone, co zawsze się zdarza, cierpiałyby podwójnie) to byłby wzorowym ubijaczem od karpi, a tak – został rybnym Trynkiewiczem i musi iść do więzienia. Bo zabił bez wcześniejszego ogłuszania... Voilà!

 


I być może era stoisk z zakrwawionymi rybami faktycznie powinna odejść do lamusa, ale żeby starszych ludzi wsadzać za to do więzienia, to chyba lekka przesada. Nie dla Fundacji Viva!, która na swojej stronie napisała o sukcesie z powodu bezwzględnego więzienia dla inwalidy i - nazwijmy rzecz po imieniu - prostego człowieka, który poszedł do sądu w polarze, bez adwokata, przeznał się, żałował i dostał tzw. pajdę od specyficznie wrażliwej kobiety sędzi, która za znęcanie się nad ludźmi zasądzała kary w zawieszeniu!

 


Jednak jeśli sąd uznał, że faktycznie doszło do przestępstwa (i dlatego należało odwiesić wyrok wcześniejszy 59-latka za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu) to jeśli powiedziało się A, należało powiedzieć B. Żelazna logika zobowiązuje także w Krotoszynie.

 


„Oskarżony przywoził na targowisko żywe karpie w plastikowym zbiorniku z wodą. Jeżeli klient chciał i przyszedł z pojemnikiem z wodą oskarżony sprzedawał klientom żywe ryby”

 


- napisała w uzasadnieniu wyroku Dorota Wojtkowiak-Mielicka, prezes Sądu Rejonowego w Krotoszynie.

 


Tym samym, zdecydowana większość klientów była – zgodnie z logiką sądu – zleceniodawcami przestępstwa, jego uczestnikami wyrażającymi akceptację na przestępstwo i konsumentami ryb zabitych w wyniku czyny zabronionego. Dlaczego nie zostali ścigani? Czy ich udział w przestępstwie nie powinien być penalizowany? Być może ten poziom absurdu wymiar sprawiedliwości wspierany przez wiceministra Patryka Jakiego oraz jego koleżankę, mecenas Katarzynę Topczewską z Fundacji Viva! zostanie osiągnięty w przyszłym roku….

 


Czytaj także: Patryk Jaki rekomenduje koleżankę adwokat z kontrowersyjnej fundacji. Jej zaskakujący poradnik resort wysyła w tysiącach egzemplarzy!

 


Zapytaliśmy o to ministra Jakiego w drodze zapytań dziennikarskich. Resort unika jakichkolwiek odpowiedzi i pomimo naszych próśb i ponagleń – milczy. Łamanie Konstytucji i Ustawy prawo prasowe (unikanie odpowiedzi zadanych w trybie prasowym) podniósł w swojej interpelacji poselskiej do ministra Zbigniewa Ziobro poseł Paweł Szramka z Kukiz’15, który powtórzył pytania „Świata Rolnika” o filozofię prozwierzęcą w wydaniu krotoszyńskiego sądu, wiceministra Patryka Jakiego oraz jego koleżanki z wegetariańskiej, bogatej brytyjskiej Fundacji Viva!, której instrukcje dla sędziów Jaki nagrodził finansowo, wydrukował i wysłał do tysięcy instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości. Być może tym razem ministerstwo odpowie na proste pytania i dowiemy się czy łapka na myszy w naszym domu to już przestępstwo wyczerpujące art. 34. Ust.1 ustawy o ochronie zwierząt czy jeszcze nie…


Robert Wyrostkiewicz
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Michał Rybka 08-12-2021 11:17:16

Nabór na inwestycje w lasach prywatnych potrwa do końca roku

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przypomina, że do 31 grudnia 2021 r. można składać wnioski na inwestycje w lasach prywatnych.

Pomoc dostępna w ramach „Wsparcia na inwestycje zwiększające odporność ekosystemów leśnych i ich wartość dla środowiska” finansowana jest z budżetu PROW 2014-2020. Przypominamy, że wnioski o przyznanie wsparcia można składać do końca 2021 roku w biurach powiatowych Agencji. Dokumenty można dostarczyć osobiście lub przez upoważnioną osobę, przesłać za pośrednictwem Poczty Polskiej lub elektronicznej skrzynki podawczej ePUAP.

O środki mogą ubiegać się właściciele lasów prywatnych

Wysokość pomocy jest uzależniona od rodzaju inwestycji oraz warunków, w jakich ma być realizowana, i wynosi od 8,82 zł za metr bieżący w przypadku ogrodzenia remizy siatką o wysokości co najmniej 2 m, do ponad 14 tys. zł/ha za przebudowę składu gatunkowego drzewostanu poprzez dolesienie luk na powierzchni o nachyleniu powyżej 12°.

O dofinansowanie mogą ubiegać się posiadacze lasów prywatnych, a inwestycje powinny być realizowane w drzewostanach w wieku od 11 do 60 lat, dla których został opracowany Uproszczony Plan Urządzenia Lasu lub dla których starosta określił zadania z zakresu gospodarki leśnej.

Inwestycje w lasach prywatnych – wymagania powierzchniowe

Wsparcie przyznawane jest do powierzchni, na której realizowane są konkretne działania, takie jak:inwestycje w lasach prywatnych2

– przebudowa składu gatunkowego drzewostanu przez: wprowadzenie drugiego piętra w drzewostanie – gdy średni wiek gatunku dominującego w drzewostanie mieści się w przedziale od 30 do 50 lat oraz przez dolesienie luk w drzewostanie – średni wiek gatunku dominującego od 21 do 60 lat,

– zróżnicowanie struktury drzewostanu przez wprowadzenie podszytu – średni wiek gatunku dominującego w drzewostanie mieści się w przedziale od 30 do 60 lat,

– założenie remizy – ogrodzonej i o powierzchni co najmniej 10 arów – poprzez wprowadzenie gatunków i krzewów o dużym znaczeniu biocenotycznym w drzewostanie, w którym średni wiek gatunku dominującego mieści się w przedziale od 30 do 60 lat,

– czyszczenie późne – cięcia pielęgnacyjne wykonane w drzewostanie, w którym średni wiek gatunku dominującego mieści się w przedziale od 11 do 20 lat,

– zabiegi ochronne przed zwierzyną: ogrodzenie remizy, zabezpieczenie drzewek osłonkami czy repelentami – w przypadku przebudowy składu gatunkowego czy zróżnicowania struktury drzewostanu.

W obecnym naborze rozszerzony został zakres przyznawania pomocy. W poprzednich naborach można było składać wnioski na przebudowę składu gatunkowego drzewostanu poprzez dolesienia luk w drzewostanach, tylko w przypadku gdy zostały uszkodzone przez chorobę. Teraz wsparcie jest możliwe także, jeśli drzewostany zostały zniszczone przez szkodniki, zwierzynę albo ekstremalne warunki pogodowe.

Czytaj także: Edward Siarka: Lasy prywatne nie ustępują pod względem zasobów lasom państwowym


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 10:01:06

MRiRW: Plantatorzy buraków otrzymają dodatkowe wsparcie po 2022 r.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że polscy plantatorzy buraków zostaną objęci wsparciem związanym z produkcją również po roku 2022 r.

Wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zapewnił o tym na wtorkowym spotkaniu z przedstawicielami plantatorów buraków cukrowych. Poruszonych zostało szereg istotnych kwestii związanych ze znaczeniem sektora buraka cukrowego, głównymi trudnościami w zakresie opłacalności produkcji oraz uwarunkowaniami środowiskowo-klimatycznymi.

Plantatorzy buraków otrzymają wsparcie

Szef resortu zaznaczył, że sektor produkcji Plantatorzy burakow wsparcie MRiRW buraków cukrowych spełnia przesłanki objęcia płatnościami związanymi z produkcją, wynikającymi z przepisów unijnych. Wicepremier dodał, że środki, które otrzymają plantatorzy buraków, pochodzą z pomniejszenia puli środków na płatność podstawową (obecnie jednolita płatność obszarowa). Pula środków, która może zostać przeznaczona na wsparcie związane z produkcją, ograniczona jest do 15 proc. rocznej puli środków na płatności bezpośrednie.

Podczas spotkania dyskutowano także na temat stosowania płatności związanych z produkcją w nowej perspektywie finansowej oraz o wysokości wsparcia tych płatności zaproponowanego w Planie Strategicznym WPR na lata 2023-2027. Dla plantatorów buraków możliwe będzie także wsparcie w ramach ekoschematów.

W kampanii 2021 r. o płatności związane z produkcją do buraków cukrowych ubiegało się ok. 27 tys. rolników, którzy zgłosili do wsparcia ok. 245 tys. ha upraw. W 2021 r. stawka dopłat do 1 ha buraków cukrowych wynosi 1547 zł.

Podczas wtorkowych rozmów poruszony został szereg istotnych kwestii związanych ze znaczeniem sektora buraka cukrowego, głównymi trudnościami w zakresie opłacalności produkcji oraz uwarunkowaniami środowiskowo-klimatycznymi. W spotkaniu uczestniczył również podsekretarz stanu Krzysztof Ciecióra. 

Czytaj też: Ardanowski: Zielony Ład doprowadzi do wygaszenia uprawy buraków

PAP/fot.MRiRW


Autor: Sebastian Wroniewski 07-12-2021 07:00:00

Hodowcy trzody chlewnej otrzymają pomoc finansową z ARiMR

Wicepremier, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henryk Kowalczyk ogłosił, że hodowcy trzody chlewnej otrzymają pomoc finansową z ARiMR

Wysokość pomocy ustalono na 1000 zł do każdych urodzonych 10 prosiąt. Będzie wypłacana wyłącznie do 5000 prosiąt (czyli dla 500 loch). O taką pomoc wnioskowali Prezesi Wojewódzkich Izb Rolniczych na spotkaniu z Wicepremierem. Łączne szacowane koszty pomocy dla hodowców trzody wyniosą ok. 400 mln zł.

Którzy hodowcy trzody chlewnej mogą liczyć na pomoc?

Na pomoc finansową z ARiMR mogą liczyć hodowcy trzody chlewnej utrzymujący lochy i produkujący prosięta:

– urodzone w gospodarstwie rolnym od 15 listopada 2021 r. do 31 marca 2022 r.,
– których oznakowanie zostało lub zostanie zgłoszone do ARiMR do 15 kwietnia 2022.

Pomoc będzie przysługiwać do stada zarejestrowanego na dzień 15 listopada 2021 r.

Na jakiej zasadzie będzie udzielana pomoc finansowa?

Pomoc będzie udzielana na wniosek producentaHodowcy trzody chlewnej 022 rolnego składany do biura powiatowego ARiMR od 1 do 30 kwietnia 2022 r. Pomoc będzie wypłacana do 30 czerwca 2022 r.

Hodowcy trzody chlewnej będą musieli wypełnić prosty wniosek. Będzie on zawierał podstawowe informacje o producencie rolnym i jego gospodarstwie takie jak:

– oświadczenie producenta świń ubiegającego się o pomoc;
– numer identyfikacyjny powszechnego elektronicznego systemu ewidencji ludności (numer PESEL) albo numer identyfikacji podatkowej (NIP) producenta świń ubiegającego się o pomoc, a w przypadku osób fizycznych nieposiadających numeru PESEL – numer paszportu albo innego dokumentu stwierdzającego tożsamość;
– imię i nazwisko, miejsce zamieszkania i adres albo nazwę, siedzibę i adres producenta świń ubiegającego się o pomoc;
– oświadczenie o zgłoszeniu do 15 kwietnia 2022 r. oznakowania świń urodzonych od 15 listopada 2021 do 31 marca 2022 r.;
– oświadczenie o zagrożeniu utratą płynności finansowej w związku z ograniczeniami na rynku rolnym spowodowanymi epidemią COVID-19.

Przypomnijmy, że niedawno Wicepremier Kowalczyk ogłosił, że hodowcy trzody chlewnej otrzymają wyższe dopłaty w związku z ASF.

Czytaj też: Dopłaty 2021 – ponad 12 mld zł zaliczek trafiło na konta rolników

krir.pl/fot.Pixabay/Pixnio

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.