Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 30-12-2020 23:17:46

Jak wygląda znak „bez GMO” i „wytworzone bez stosowania GMO”  z punktu widzenia drobnego rolnika?

GMO

Zgodnie z ustawą z dnia 13 czerwca 2019 r. o oznakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie zmodyfikowanych jako wolnych od tych organizmów (Dz. U. poz. 1401; dalej: ustawa Non-GMO), która została omówiona w moim tekście Oznakowanie „bez GMO” i „wyprodukowane bez stosowania GMO”. Informacje podstawowe , dnia 1 stycznia 2020 r. weszło w życie nowe dobrowolne oznakowanie żywności bądź paszy jako wolnej od GMO.

Znakowanie żywności

W świetle ustawowej regulacji jako wolna od GMO może być oznakowana:

- żywność pochodzenia zwierzęcego, która została pozyskana ze zwierząt, w żywieniu których w okresie karencji poprzedzającym jej pozyskanie nie były stosowane pasze GMO;
- żywność pochodzenia roślinnego, jeżeli nie zawiera lub nie została wyprodukowana z GMO pod warunkiem, że jest żywnością, która zawiera odpowiedniki wpisane do unijnego rejestru żywności i paszy GMO;
- pasze.

Oznacza to, że jedynie te produkty, które mają swoje odpowiedniki genetycznie modyfikowane, a które są wolne od GMO, mogą zostać tak oznakowane.

W innym przypadku takie oznakowanie jest niedopuszczalne, ponieważ informowanie o cesze posiadanej przez całą kategorię produktu mogłoby być uznane za wprowadzanie konsumenta w błąd, że jedynie konkretny ten produkt jest wolny od GMO, podczas gdy normalnie inne zawierają GMO. W praktyce takie oznaczenie jest dopuszczalne jedynie dla wąskiej kategorii produktów, tj. bawełny, kukurydzy, rzepaku, soi czy buraka cukrowego oraz żywności pochodzenia zwierzęcego z zachowaniem odpowiedniego okresu karencji. Warto zwrócić uwagę, że co do zasady na produktach zawierających GMO należy umieścić informację o tym fakcie. Dlatego a contrario żywność bez takiego oznakowania jest wolna od GMO. Jakie więc uzasadnienie ma wprowadzenie takiego oznakowania? Co powinien zrobić rolnik lub producent żywności, aby na swoim produkcie mógł umieścić oznakowanie „bez GMO” albo „wyprodukowane bez stosowania GMO”?ubezpieczenie oc rolnika

Wymogi do spełnienia do oznakowania żywności lub paszy jako wolnej od GMO

Ustawa nakłada wiele wymogów na podmioty, które chcą wprowadzić żywność lub paszę oznakowaną jako wolną od GMO. Podmiot, który chce wprowadzić na rynek nieopakowaną żywność pochodzenia zwierzęcego musi przeprowadzić badania laboratoryjne na obecność modyfikacji genetycznych w paszach, którymi karmi zwierzęta. Następnie jest obowiązany przez okres dwóch lat przechowywać dokumenty pozwalające na weryfikację, czy podmiot spełnia warunki do oznakowania żywności jako wolnej od GMO oraz określające procedury opracowane na podstawie analizy zagrożenia wystąpienia modyfikacji genetycznych, wskazujące częstotliwość pobierania próbek pasz.

Czytaj także: Odmiany jabłek – jak zadbać o zdrowie przez cały rok?

Podobna procedura została przewidziana dla żywności pochodzenia roślinnego. Podmiot, wprowadzający na rynek nieopakowaną żywność pochodzenia roślinnego powinien przeprowadzić badania laboratoryjne na obecność modyfikacji genetycznych w tej żywności. Następnie jest zobowiązany przechowywać badania laboratoryjne na obecność modyfikacji genetycznych tej żywności przez okres dwóch lat.

Podmiot, który wprowadza na rynek paszę oznakowaną jako wolną od GMO, musi przeprowadzić badania laboratoryjne na obecność modyfikacji genetycznych w tej paszy oraz przechowywać przez 2 lata od wprowadzenia jej na rynek dokumenty pozwalające na weryfikację czy pasza jest wolna od modyfikacji genetycznych. Wyjątek od zasady dotyczy żywności pochodzenia zwierzęcego, żywności pochodzenia roślinnego oraz paszy, jeżeli w wyniku przetworzenia nie jest możliwe wykrycie obecności modyfikacji genetycznej . Wtedy nie trzeba przeprowadzać badań laboratoryjnych.

Badania laboratoryjne, o których mowa powyżej, należy przeprowadzić w laboratoriach akredytowanych zgodnie z normą ISO 17025 „Ogólne wymagania dotyczące kompetencji laboratoriów badawczych i wzorujących” . Jest to norma systemu zarządzania jakością opracowana w celu ujednolicenia wymagań technicznych przeznaczonych dla laboratoriów technicznych. Wdrożenie systemu ISO 17025 jest zakończone złożeniem wniosku do Polskiego Centrum Akredytacji, a następnie po wydaniu pozytywnej oceny, wydaniem akredytacji dla danego laboratorium. Na rynku istnieje wiele laboratoriów badawczych akredytowanych zgodnie z ISO 17025. Na stronie internetowej Polskiego Centrum Akredytacji można sprawdzić, czy dane laboratorium posiada omawianą akredytację .

Ciąg dalszy: kontrola

Po przeprowadzeniu badań laboratoryjnych stwierdzających brak obecności organizmów zmodyfikowanych genetycznie oraz po spełnieniu innych warunków, jak przechowywanie dokumentacji przez okres dwóch lat, należy liczyć się z możliwością kontroli. Kontrolę przestrzegania przepisów przeprowadzają Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Inspekcja Weterynaryjna. Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wraz z Głównym Lekarzem Weterynarii ustalają roczny program kontroli podmiotów wprowadzających żywność lub pasze oznakowane jako wolne od GMO, a następnie przedstawiają raport z przeprowadzonych kontroli ministrowi właściwemu do spraw rynków rolnych.

Żywność i pasza bez GMO wprowadzona na rynek przed wejściem w życie ustawy

Podmioty, które wprowadziły na rynek żywność i paszę z oznakowaniem na opakowaniu lub jako informację towarzyszącą produktowi nieopakowanemu odnoszącym się do braku GMO, a które nie spełniają wymogów ustawy, mogą pozostawać na rynku aż do wyczerpania zapasów nie dłużej jednak niż przez okres dwóch lat od wejścia w życie ustawy, a więc do dnia 1 stycznia 2022 r. Z jednej strony, jest to okres optymalny, producenci powinni mieć okres przejściowy, aby móc dostosować się do nowych regulacji. Z drugiej jednak strony, przez okres dwóch lat konsument będzie zdezorientowany i nie będzie wiedział, czy dane oznakowanie jest zgodne z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi , czy jest to oznaczenie umieszczone na opakowaniu zgodnie z preferencjami producenta. Producenci, którzy wprowadzają w tym okresie oznakowanie wolne od GMO na etykiecie, muszą stosować się już do przepisów ustawy Non-GMO. Natomiast ci, którzy wcześniej wprowadzili takie oznakowanie, przed wejściem w życie nowych przepisów, mieli dużą swobodę przy umieszczaniu takiego oznakowania oraz jego wyglądzie. Wcześniej bowiem nie istniały żadne szczegółowe wymogi odnośnie do oznakowania żywności jako wolnej od GMO. Jedynymi wymogami były te, które wywodzą się z zasad ogólnych, a więc m.in. zakaz wprowadzania konsumenta w błąd. Takie rozwiązanie - dwuletni okres przejściowy dla producentów na dostosowanie się do nowych przepisów - budzi również wątpliwości odnośnie do przepisów o nieuczciwej konkurencji. Możliwość funkcjonowania w obrocie dwóch podobnych oznaczeń „bez GMO” może być wprowadzającym w błąd oznaczeniem towarów .

Z jakimi innymi jeszcze przeszkodami mierzy się drobny rolnik?

Przed uzyskaniem pozytywnych wyników badań na brak obecności GMO w produkcie, zebraniem potrzebnych dokumentów oraz przejściem kontroli dwóch inspekcji należy mieć na względzie fakt, że uprzednio trzeba dobrze zapoznać się nie tylko z ustawą, ale również z dwunastoma rozporządzeniami unijnymi, ośmioma ustawami polskimi i jedną dyrektywą unijną. Tyle bowiem odwołań znajduje się w zaledwie piętnastu artykułach ustawy Non-GMO. Liczba odwołań sprawia, że akt jest mało czytelny i wymaga znajomości wielu skomplikowanych przepisów, zarówno prawa polskiego jak i unijnego. Do kosztu oznakowania produktu jako wolnego od GMO należy więc wliczyć koszty uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej wyjaśniającej złożone przepisy ustawy. A przecież takie oznakowanie miało być wyjściem naprzeciw potrzebom i interesom małych i średnich producentów artykułów rolno-spożywczych, którzy nieraz wygrywają pod względem jakości swoich produktów z dużymi koncernami bazującymi niekiedy na wykorzystywaniu organizmów zmodyfikowanych genetycznie.

Wysoki koszt wytwarzania produktów bez GMO

Wyśrubowane wymogi powodują, że niewielu producentów stać na wprowadzenie oznakowania „bez GMO” albo „wyprodukowane bez stosowania GMO”. W przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego szczególnie kosztowny jest koszt paszy niezmodyfikowanej genetycznie stosowanej w karmieniu zwierząt w okresie karencji. Według oficjalnych danych Komisji Europejskiej Unia Europejska importuje znaczne ilości genetycznie zmodyfikowanych pasz . Unia potrzebuje rocznie 36 mln ton ekwiwalentu soi, przy czym sama produkuje jedynie 1,4 mln ton soi (niezmodyfikowanej genetycznie, gdyż pasza GMO nie jest zatwierdzona do uprawy w UE). Importowane pasze pochodzą głównie z państw trzecich, przede wszystkim z Brazylii, Argentyny, USA oraz Paragwaju, gdzie uprawa GMO jest szeroko rozpowszechniona – aż 90 procent soi jest genetycznie modyfikowana. W UE występują niewielkie ilości paszy niezmodyfikowanej genetycznie, jest ona droga (cena jest dwu-, trzykrotnie wyższa), stąd koszt wytworzenia produktów pochodzenia zwierzęcego wolnego od GMO jest niezwykle wysoki. W takiej sytuacji drobny rolnik nie będzie w stanie poradzić sobie w konkurencji z dużymi producentami żywności.

Uzasadnienie ustawy: uporządkować lukę w prawie

Wprowadzenie nowego dobrowolnego oznakowania żywności i paszy „bez GMO” oraz „wyprodukowane bez stosowania GMO” ustawodawca uzasadnia potrzebą uporządkowania kwestii oznakowań, które dotychczas były umieszczane na produkcie na zasadzie dowolności, bez konieczności spełniania określonych i szczegółowych wymogów. Jedynymi warunkami było umieszczenie informacji prawdziwych oraz takich, które nie wprowadzają konsumenta w błąd. Obecnie, oprócz wprowadzenia określonych warunków, producenci mogą umieszczać na opakowaniu jedynie dwa określone w rozporządzeniu znaki graficzne z napisem „bez GMO” bądź „wyprodukowano bez stosowania GMO”.

Zostaje jeszcze możliwość handlu detalicznego…

Drobni rolnicy od niedawna mają możliwość prowadzenia rolniczego handlu detalicznego. Jest to forma działalności związana z produkcją i zbywaniem żywności przez rolników wprowadzona do polskiego porządku prawnego ustawą z dnia 16 listopada 2016 r. oraz rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 16 grudnia 2016 r. Od dnia 1 stycznia 2019 r. do rolniczego handlu detalicznego mają zastosowanie również przepisy ustawy z dnia 9 listopada 2018 r. , które zawierają rozwiązania legislacyjne ułatwiające produkcję żywności i jej wprowadzanie na rynek przed podmioty działające w tzw. krótkich łańcuchach dostaw, w tym prowadzące rolniczy handel detaliczny. W ramach rolniczego handlu detalicznego możliwe jest m.in. przetwórstwo i zbywanie wytworzonej żywności konsumentom końcowym, jak również zbywanie żywności na rzecz zakładów z przeznaczeniem dla konsumenta końcowego w tym sklepów, restauracji, stołówek i innych placówek o podobnym charakterze. Żywność musi pochodzić w całości lub części z własnej uprawy, hodowli lub chowu, a sprzedaż powinna odbywać się z zachowaniem limitów przychodów ustalonej do 40 000 zł, o ile producent chce skorzystać ze zwolnienia podatkowego. Natomiast, jeśli przekroczy ten limit, podatek dochodowy wynosi jedynie 2%.

Do podstawowych wymagań dla prowadzenia rolniczego handlu detalicznego należą m.in.:

- produkcja i zbywanie żywności nie mogą stanowić zagrożenia dla bezpieczeństwa żywności i wpływać niekorzystnie na zdrowie publiczne;
- obowiązek dokumentowania ilości zbywanej żywności;
- nakaz oznakowania miejsca zbywania żywności konsumentowi finalnemu.
Ponadto w miejscu zbywania żywności producent musi umieścić napis: „rolniczy handel detaliczny” i powinien umieścić następujące dane:
- imię i nazwisko albo nazwę i siedzibę podmiotu prowadzącego rolniczy handel detaliczny;
- adres miejsca prowadzenia produkcji zbywanej żywności;
- weterynaryjny numer identyfikacyjny podmiotu prowadzącego rolniczy handel detaliczny - w przypadku żywności pochodzenia zwierzęcego i żywności złożonej.

Podsumowanie i postulaty

Podsumowując, nowa, skomplikowana ustawa Non-GMO ze względu na ilość odniesień do innych aktów prawnych, wprowadziła dość wygórowane wymagania dla producentów żywności. Muszą się oni zmierzyć z dość kosztowną procedurą pozwalającą umieścić atrakcyjny z punktu widzenia marketingowego znak graficzny wolne od GMO. Podobnie alternatywa - jaką jest rolniczy handel detaliczny, który w założeniu ma pomóc rolnikom w sprzedaży drobnych produktów wśród społeczności lokalnej znającej sposób gospodarowania swoich sąsiadów - mimo, że jest ciekawym rozwiązaniem, to jednak nie jest wolna od wad. Wynika to przede wszystkim z dość skrupulatnego wymogu dokumentacji zbywanej żywności (strach przed zgubieniem przysłowiowego papierka) czy z obowiązku uzyskania weterynaryjnego numeru identyfikacyjnego. Dochodzi jeszcze obawa przeprowadzenia kontroli, która może wykazać braki w dokumentacji, niekoniecznie wynikające ze złej woli rolnika, ale niosąca za sobą konsekwencje prawne.

Pozostaje nam zatem postulować ułatwienie procedur, np. poprzez dopłaty do badań laboratoryjnych na obecność modyfikacji genetycznych dla drobnych rolników. Warto również rozważyć uproszczenie treści ustawy, która obecnie zawiera zbyt dużą liczbę odwołań do innych aktów prawnych. Prostszy język będzie bardziej zrozumiały dla przeciętnego rolnika czy producenta. Odnośnie do rolniczego handlu detalicznego - co do zasady idea ta jest słuszna, jednak kwota 40 000 zł zwolniona od podatku nie wydaje się być wysoka w stosunku do wymogów pozwalających zbywać żywność konsumentom końcowym. Warto byłoby rozważyć zwiększenie tej kwoty dwukrotnie, wtedy rzeczywiście rolniczy handel detaliczny będzie dobrą alternatywą dla producentów i rolników i zachęci do legalizacji sprzedaży.

Ciekawym i wartym rozważenia rozwiązaniem byłoby wprowadzenie uproszczonej procedury oznakowywania produktów wolnych od GMO sprzedawanych w ramach rolniczego handlu detalicznego, które nie wymagałyby tak szerokiej dokumentacji dotyczącej braku obecności organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Jedynie w razie kontroli uprawnione inspekcje mogłyby weryfikować czy dany produkt jest faktycznie wolny od GMO. Wielu rolników sprzedających produkty żywnościowe w ramach rolniczego handlu detalicznego produkuje bardzo zdrowe środki spożywcze. Uproszczona procedura oznaczania żywności wolnej od GMO byłaby docenieniem ekologicznego gospodarowania i równocześnie zachęciłaby konsumentów do kupna takich produktów.

Anna Jackowska

Tekst ukazał się pierwotnie na stronie Centrum Rozwoju Rolnictwa przy Ośrodku Analiz Cegielskiego


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.