Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 29-03-2021 17:00:00

PAIH: polskie produkty spożywcze cieszą się zainteresowaniem w Mongolii

PAIH

Polskie firmy z powodzeniem realizują plany eksportowe w Mongolii; dużym zainteresowaniem cieszą się przede wszystkim produkty spożywcze – ocenił kierownik biura PAIH w Ułan Bator, Bat-Erdene Boldbaatar.

PAIH: Polskie firmy z powodzeniem realizują plany eksportowe w Mongolii.

Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH) poinformowała w poniedziałkowym komunikacie, że sektor FMCG (Fast Moving Consumer Goods – dobra szybko zbywalne – PAP) w Mongolii jest dla polskich firm "ciekawą alternatywą dla tradycyjnych, najbliższych rynków".

Wysokie prawdopodobieństwo sukcesu potwierdzają kolejne polsko-mongolskie kontrakty biznesowe, o których PAIH na bieżąco informuje. W związku z pandemią w tym azjatyckim kraju wzrosło zapotrzebowanie na importowaną żywność, w tym warzywa czy owoce

– czytamy.

Jak dodano, polscy producenci witamin i suplementów również mają realną możliwość ekspansji.

Polskie firmy z powodzeniem realizują plany eksportowe w Mongolii. Dużym zainteresowaniem cieszą się przede wszystkim produkty spożywcze. Warto dodać, że Polska jest od wielu lat drugim, największym eksporterem do Mongolii, biorąc pod uwagę państwa Unii Europejskiej

– powiedział cytowany w komunikacie Bat-Erdene Boldbaatar.

Podkreślił, że przed pandemią eksport polskich produktów osiągnął rekordowy poziom prawie 65 mln dol.

W związku z małą bazą produkcyjną, kraj jest uzależniony od importu. Przypomnijmy, że prawie połowa populacji kraju mieszka w Ułan Bator, czyli jest to bardzo skoncentrowany rynek. To wyjątkowy kraj azjatycki, który preferuje zachodnie produkty spożywcze, a zachodnia kultura kulinarna cieszy się dużą popularnością. To naprawdę dobry kierunek dla polskich firm

– powiedział kierownik biura PAIH w Ułan Bator.

PAIH przekazał, że na lokalnym rynku umacnia się FoodCare – mija rok odkąd firma rozpoczęła współpracę z wiodącą tam siecią sklepów convenience store CU.

Z pomocą Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu na mongolskie półki trafiły m.in. polskie energetyki, napoje izotoniczne i woda mineralna

– czytamy.

Czytaj też: Polscy eksporterzy powinni bardziej wykorzystywać strefy wolnego handlu

PAIH: Mongołowie kojarzą nasze produkty z wysoką, europejską jakością

FoodCare to polska firma z niemal czterdziestoletniąPAIH 02 historią. Posiada trzy fabryki, w tym jedną z najnowocześniejszych fabryk napojów w Europie. Działalność firmy rozpoczęła się od sprzedaży deserów opartych na tradycyjnych recepturach. Z czasem firma rozszerzyła portfolio m.in. o ciasta instant, polewy, kremy do wypieków, dodatki do pieczenia i galaretki. Firma produkuje także napoje energetyczne, owocowe, izotoniczne i witaminowe. Ekspansję na rynki zagraniczne FoodCare rozpoczął w 1990 roku. Eksport stał się jednym z filarów wzrostu firmy.

Nasze produkty są obecne w ponad 60 krajach Europy, Afryki, obu Ameryk i Azji. Dzięki Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu z naszą ofertą mogliśmy wejść na rynek mongolski. Współpraca z CU rozpoczęła się w zeszłym, trudnym roku. Kontrakt dotyczy całego portfolio napojów. To zarówno energetyki, napoje izotoniczne, owocowe, ale też woda mineralna

– powiedziała cytowana w komunikacie dyrektor eksportu w FoodCare Angelika Majka.

Jak podało PAIH, FMCG w Mongolii szacowany jest na ok. 1 mld dol. Główne kategorie importowanych produktów to warzywa i owoce, oleje roślinne, cukier, jaja, wieprzowina i drób, mleko w proszku, czekolada i słodycze, napoje bezalkoholowe i alkoholowe.

To szansa dla polskich producentów. Mongołowie kojarzą nasze produkty z wysoką, europejską jakością

– czytamy.

Eksperci PAIH wskazują, że kilka lat temu w Mongolii rozpoczęła się zmiana profilu sektora detalicznego. Duże firmy zagraniczne inwestują w nowoczesne obiekty handlowe, takie jak hipermarkety i sklepy typu convenience. W Ułan Bator działa 10 wiodących sieci super i hipermarketów, które mają ponad 100 oddziałów. Istnieje też 8 tys. małych sklepów spożywczych i ponad 130 sklepów typu convenience store.

Drzwi na rynek Azji Środkowo-Wschodniej szeroko otworzyło m.in. organizowane przez PAIH i polskie MSZ w Ułan Bator w 2019 r. Forum Biznesu Polska-Mongolia. W wydarzeniu wzięło udział ponad 200 przedsiębiorców i importerów. Dzięki Forum nawiązały się bardzo perspektywiczne kontakty biznesowe, a uczestnicy wyraźnie zainteresowali się polskimi produktami, szczególnie z branży spożywczo-rolnej. Dziś możemy mówić o owocnych efektach tych rozmów

– podkreślił Bat-Erdene Boldbaatar.

Polska Agencja Inwestycji i Handlu jest instytucją doradczą, działającą we współpracy z Grupą Polskiego Funduszu Rozwoju pod kierownictwem Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii.

PAP/fot.Pixabay



Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 22:36:38

Niewłaściwe znakowanie żywności „bio” i „eko” będzie podlegać karze

Od 2022 roku w Polsce zaczną obowiązywać przepisy dotyczące produkcji i certyfikacji wyrobów ekologicznych. Tak znakowanie żywności czekają zmiany.

Producenci będą musieli się liczyć z karami za niewłaściwe użycie oznaczeń „bio” lub „eko”, wprowadzanie konsumentów w błąd i fałszywe stylizowanie swoich wyrobów na ekologiczne. – Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty w sklepach faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które ekologiczne tylko udają – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Dziś wiele firm wykorzystuje w swoich przekazach do konsumentów swoje proekologiczne inicjatywy, ale często są one pozorne.

Produkty ekologiczne z nowymi przepisami

„W Unii Europejskiej trwają w tej chwili prace nad wprowadzeniem nowego rozporządzenia dotyczącego certyfikacji produktów rolnictwa ekologicznego. Powstanie baza, do której zostaną wpisani wszyscy producenci żywności ekologicznej, co ma m.in. umożliwić ich kontrolowanie. Wprowadzone zostaną też kary za oznaczanie produktów symbolami zbliżonymi do certyfikatu europejskiego rolnictwa ekologicznego” – wyjaśnia dr Małgorzata Pietras-Szewczyk, adiunkt w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu.

Zgodnie z obowiązującymi w UE przepisami produkty ekologiczne muszą się składać w ponad 50 proc. ze składników pochodzenia rolniczego (woda i sól nie są brane pod uwagę). Ponadto co najmniej 95 proc. tych składników musi pochodzić z upraw ekologicznych. Takie produkty są oznaczone symbolem listka otoczonego gwiazdkami na zielonym tle. To właśnie unijny certyfikat produkcji ekologicznej, dość dobrze kojarzony przez konsumentów.znakowanie zywnosci eko

Kto i jak certyfikuje produkty ekologiczne?

W Polsce działa 13 jednostek certyfikujących, które na podstawie upoważnienia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydają lub cofają takie certyfikaty. Unijnym logo można bowiem oznaczać tylko te wyroby, które spełniają surowe normy dotyczące produkcji, przetwarzania, transportu i przechowywania.

Od 1 stycznia 2022 roku – zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/848 w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych, którego implementacja została przesunięta ze względu na pandemię – te normy zostaną dodatkowo zaostrzone. Rozporządzenie poszerza też listę produktów, które mogą zostać poddane certyfikacji ekologicznej i wprowadza zmienione zasady takiej certyfikacji.

„Zmiany obejmą również wprowadzenie de facto nowego zawodu kontrolera jakości żywności rolnictwa ekologicznego. Będzie to zawód skierowany do osób, które posiadają wykształcenie rolnicze lub są technologami żywności i żywienia” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Unijne wymogi zaimplementuje w Polsce nowa ustawa o rolnictwie ekologicznym, która zastąpi tę z 2009 roku. Ma ona uporządkować rynek żywności ekologicznej i wzmocnić system kontroli produkcji takich wyrobów.

Za niewłaściwe znakowanie produktów będzie kara

„Podczas codziennych zakupów często nie zwracamy uwagi na znaczki. Widzimy zielone logo z napisem „bio” lub „eko” i myślimy, że faktycznie tak jest. Tymczasem to jest po prostu podobny znaczek, który ma udawać certyfikat produkcji ekologicznej. Teraz oznaczanie produktów w sposób zbliżony do tego znaku będzie karane, aby nie wprowadzać konsumentów w błąd” – mówi ekspertka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

„Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty, które znajdujemy w sklepach, faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które produkty rolnictwa ekologicznego tylko udają” – dodaje.

Konsumenci częściej wybierają produkty ekologiczne

Jak zauważa, w Polsce konsumenci są coraz bardziej świadomi i wybierają zdrowszą żywność lepszej jakości. Z raportu Farmy Świętokrzyskiej „Trendy w ekozakupach Polaków” wynika, że ekologiczne produkty przynajmniej raz na jakiś czas kupuje 86 proc. Polaków. Aż dwie trzecie z nich jest w stanie zapłacić za nie więcej niż podobne produkty nieekologiczne.

„I właśnie to jest wykorzystywane przez producentów do oszustwa, do oznakowywania produktów w sposób niezgodny z prawdą. Przez to konsumenci, którzy szukają produktów ekologicznych, często niestety kupują te, które nimi nie są” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Jak pokazuje raport „Żywność ekologiczna w Polsce. Raport 2021”, opracowany przez NielsenIQ i Koalicję na Rzecz Rozwoju Rynku Żywności Bio, wartość polskiego rynku żywności ekologicznej szacowana jest na 1,36 mld zł, co stanowi raptem ok. 0,5 proc. całego rynku spożywczego. Ten segment szybko się jednak rozwija. Na koniec ubiegłego roku w Polsce działało prawie 18,6 tys. gospodarstw certyfikowanych jako ekologiczne.
Rosnąca świadomość ekologiczna Polaków jest wykorzystywana nie tylko w obszarze żywności.

„W telewizji mamy do czynienia z reklamami, które z jednej strony sugerują nam wręcz, żebyśmy nie kupowali nowych ubrań, żebyśmy wykorzystywali i nosili swoje stare ubrania, ale jednocześnie w obrazie tej reklamy mamy prezentację nowej kolekcji danej firmy odzieżowej. Czyli nasz wzrok rejestruje obrazy, widzi nową kolekcję i pojawia się u nas potrzeba kupowania. Chociaż jestem świadoma, że nie powinnam kupować nowych ciuchów, mam już ich dużo, to szkodzi środowisku. Dlatego tu pojawia się wątek, że ta firma jednak produkuje w sposób zrównoważony, wykorzystuje materiały z recyklingu, więc nic wielkiego się nie stanie, jeżeli kupię jednak tę nową bluzkę” – opisuje stosowane mechanizmy ekspertka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

Greenwashing wabikiem na klientów

Jak podkreśla, coraz częściej mamy na rynku do czynienia ze zjawiskiem greenwashingu. Polega ono na tym, że firmy wykorzystują ekologię w celu zwiększania sprzedaży i przyciągnięcia klientów, ale często są to tylko pozorne inicjatywy. Firmy stosujące greenwashing starają się uchodzić za bardziej ekologiczne, niż są w rzeczywistości.

„Myślę, że z greenwashingiem spotykamy się częściej, ale nikt nie monitoruje np. tego, czy koszulki danej marki naprawdę pochodzą w jakiejś części z bawełny z odzysku. Producent tak deklaruje, ale my, jako konsumenci, nie jesteśmy tego w stanie sprawdzić. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy są to też w stanie sprawdzić instytucje typu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zwłaszcza że to zjawisko często dotyczy globalnych graczy i dużych korporacji. Ciężko jest prześledzić cały ich łańcuch dostaw i sprawdzić, czy naprawdę używają rzeczy z recyklingu, czy też są to tylko hasła rzucane pod klienta” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Skala tego zjawiska jest niemała: w styczniu tego roku Komisja Europejska i krajowe organy odpowiedzialne za ochronę konsumentów w poszczególnych krajach UE opublikowały wyniki badania obejmującego sektory: odzież, kosmetyki i sprzęt gospodarstwa domowego. Wynika z nich, że aż w 42 proc. przypadków ekologiczne deklaracje producentów były przesadzone, fałszywe lub wprowadzające w błąd i mogły potencjalnie zostać uznane za nieuczciwe praktyki handlowe.

Czytaj także: Certyfikat gospodarstwa ekologicznego – jak właściwie przebiega proces certyfikacji?

Newseria/fot. newseria

 


Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 21:30:49

Grupa Sokołów podsumowuje rok. Oto plany firmy na kolejny

Mimo pełnej wyzwań sytuacji rynkowej, firma Sokołów wypracowała w mijającym roku zadowalające wyniki. Nie obyło się jednak bez problemów.

Na szczególną uwagę zasługuje wyższy poziom masy sprzedaży oraz znaczący wzrost nakładów inwestycyjnych. Zgodnie z długofalową strategią firmy, zrealizowano wiele działań z zakresu społecznej odpowiedzialności, w szczególności inicjatywy wspierające ochronę środowiska. Jak podkreśla Bogusław Miszczuk - Prezes Zarządu, te zadowalające roczne wyniki są zasługą całego zespołu Grupy.

Trudny rok dla branży mięsnej

Spośród niekorzystnych uwarunkowań, które dotknęły całą branżę mięsną w tym roku, bardzo dotkliwa była niestabilna sytuacja na rynku surowcowym oraz duża dynamika zmian cen surowca zarówno wołowego, jak i wieprzowego. „Te czynniki w wymierny sposób przekładają się na pozycję biznesową wszystkich podmiotów działających w branży mięsnej w naszym kraju” – podkreśla Bogusław Miszczuk, Prezes Zarządu Sokołów S.A. „Nadal borykamy się też z innym istotnym problemem, jakim jest szybko rozprzestrzeniający się wirus ASF. Już 67% powierzchni Polski jest objęte obostrzeniami, a sytuacja hodowców staje się coraz trudniejsza. Skutkiem tej epidemii są również dotkliwe ograniczenia eksportowe. Oczywiście duży wpływ na nasze działania i wyniki miała trwająca pandemia Covid-19, a co za tym idzie konieczność zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom oraz utrzymanie ciągłości produkcji. Wiąże się to bezpośrednio ze znacznymi nakładami finansowymi. Te wyzwania wymagają od nas niezwykle elastycznej postawy i szybkiego reagowania na dynamicznie zmieniającą się sytuację rynkową. Wiedza i doświadczenie, jakimi dysponujemy, pozwalają nam na bieżąco dostosowywać naszą strategię do pojawiających się uwarunkowań” – dodał.

Sukcesy Sokołowa w 2021 roku

Mimo wymagających czynników zewnętrznych, firma osiągnęła satysfakcjonujące wyniki. Masa sprzedaży wzrosła o ponad 4 500 ton. W tym roku Sokołów przeznaczył też rekordową sumę na inwestycje – 316 700 000 zł. Realizowane inwestycje są ukierunkowane przede wszystkim na zwiększenie mocy produkcyjnych przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na środowisko. „Naszym najważniejszym celem jest niezmiennie zaspokojenie potrzeb konsumentów” – podkreśla Bogusław Miszczuk. „Dlatego zasadniczym elementem naszej strategii jest stały rozwój asortymentu. Dysponując rozbudowanym parkiem maszynowym, jak i innowacyjnymi technologiami produkcyjnymi, możemy tworzyć nowe produkty, zgodne z najbardziej aktualnymi trendami. W tym roku wprowadziliśmy do sprzedaży ponad 50 nowości, m.in. Szynkę sokołowską kruchą w plastrach, parówki Stówki 100% z mięsa kurczaka, Kabanosy pieczone (z szynki, z indykiem, z cielęciną), Dania Gotowe Sokoliki dla najmłodszych konsumentów oraz innowacyjne produkty nie wymagające chłodzenia „Wygodne w drogę”. Znacząco rozbudowaliśmy nasz asortyment grillowy, zarówno o propozycje mięsne (m.in. Kiełbaski nacinane, Kiełbaski o smaku węgierskim, argentyńskim), jak i roślinne Z Gruntu Dobre. Poszerzyliśmy też ofertę plastrów vege Z Gruntu Dobre, o kolejne wersje smakowe – z kurkami, z oliwkami, z czosnkiem niedźwiedzim. Cała linia Z Gruntu Dobre przeszła ponadto rebranding” – dodał.sokolow logotyp

Niezwykle ważnym dla firmy działaniem było uruchomienie oraz rozwój sprzedaży online. „Wiemy, jak istotne jest dziś dla konsumentów poczucie bezpieczeństwa, również jeśli chodzi o sposób dokonywania zakupów” – zaznacza Bogusław Miszczuk. „Dlatego rozpoczęliśmy sprzedaż wyrobów firmowych drogą online. Obecnie realizujemy dostawy z 38 punktów. Cieszymy się, że coraz szersza grupa klientów korzysta z tego rozwiązania i planujemy dalszy rozwój w tym obszarze. W tym roku otworzyliśmy także nasze pierwsze firmowe stoiska roślinne, na których dostępna jest szeroka gama wyrobów Z Gruntu Dobre” – dodaje. Sokołów jednocześnie rozwija sieć Sklepów Własnych, która dziś obejmuje już 327 placówek. Jak podkreśla Prezes Miszczuk, priorytetem firmy w tym obszarze jest nie tylko poszerzanie dostępu do pełnego asortymentu, lecz także gwarancja bezpiecznych zakupów.

Wśród istotnych tegorocznych sukcesów Prezes Miszczuk wymienia zdobycie przez Sokołów pierwszego miejsca w kategorii „Branża Spożywcza” w dorocznym Rankingu Najcenniejszych Polskich Marek, przygotowanym przez dziennik „Rzeczpospolita”. „To kolejne potwierdzenie naszej mocnej pozycji rynkowej, która jest zasługą pracy i zaangażowania całego zespołu Grupy Sokołów ¬– mówi Bogusław Miszczuk. – Tak znakomity wynik oraz osiągnięty przez nas wzrost wartości marki to z pewnością powód do satysfakcji, zwłaszcza w obliczu tak wymagającej sytuacji rynkowej” – mówi.

Sokołów z myślą o pracownikach

Prezes Miszczuk podkreśla, że kluczowe znaczenie dla realizacji założonych celów firmowych mają pracownicy Grupy Sokołów. „To oni są siłą napędową do dalszego rozwoju Grupy” – mówi Bogusław Miszczuk. „Dzięki ich wiedzy, doświadczeniu, ciężkiej pracy, możemy osiągać zadowalające wyniki. Doceniamy ich zaangażowanie, a zapewnienie dobrych warunków pracy i szerokich możliwości rozwoju zawodowego i osobistego są naszymi priorytetami. Tym bardziej cieszymy się, że w tym roku Sokołów został uhonorowany dwoma prestiżowymi tytułami, stanowiącymi potwierdzenie naszej mocnej pozycji wśród najlepszych pracodawców w kraju. Już po raz czwarty zdobyliśmy tytuł „Solidnego Pracodawcy”, zostaliśmy także wyróżnieni przez magazyn „Forbes”, który po raz pierwszy w Polsce przeprowadził badanie Poland’s Best Employers – Najlepsi Polscy Pracodawcy. W rankingu tym, wśród 300 wyróżnionych firm, Sokołów uplasował się na 83. pozycji, 8. miejscu w branży FMCG oraz na 1. miejscu w branży mięsnej”

Firma kontynuowała również program „Leadership pipeline”, czyli szkolenia dla kadry zarządzającej, zarówno w grupie pracowników produkcyjnych, jak i umysłowych. Sokołów zrealizował też czwartą edycję „Graduate Programme” – projektu prowadzonego w skali międzynarodowej, który młodym ludziom daje szerokie możliwości pozyskania praktycznego doświadczenia biznesowego.

Zmiany w Zarządzie Sokołowa

W tym roku na emeryturę odeszli dwaj wieloletni Wiceprezesi: Mieczysław Walkowiak, który był Wiceprezesem ds. Handlu i Marketingu oraz Paweł Włodawiec, pełniący funkcję Wiceprezesa ds.

Surowcowych. Pierwszego z nich zastąpił Maciej Częścik, dotychczasowy Dyrektor Spółki ds. Cen, który jako Wiceprezes ds. Handlu i Marketingu chce się skupić na dalszym umacnianiu pozycji Sokołowa na rynku polskim i europejskim. Nowy Wiceprezes ds. Surowcowych – Leszek Jakielski, wcześniej pełniący funkcję Dyrektora Spółki ds. Zakupu Bydła planuje m.in. rozbudowę dotychczasowych rozwiązań biznesowych oraz wdrożenie digitalizacji procesów zakupowych.

Sokołów społecznie odpowiedzialny

Działania z zakresu zrównoważonego rozwoju są na stałe wpisane w DNA firmy Sokołów, dlatego również w tym roku firma podjęła się realizacji kolejnych inicjatyw wspierających ochronę środowiska.
Dzięki implementacji nowoczesnych rozwiązań we wszystkich zakładach Grupy, ograniczone zostało zużycie: gazu o 400 000 m3, wody o ponad 20 000 m3, energii elektrycznej o 2 000 MWh, a emisja gazów cieplarnianych została zmniejszona o 1 500 ton. „Dołączyliśmy także do akcji Too Good To Go, której celem jest ograniczenie marnowania żywności” – mówi Bogusław Miszczuk.

„Cieszymy się, że wspólnie z naszymi klientami możemy skutecznie realizować działania w duchu „zero waste”. W mijającym roku zainicjowaliśmy ponadto projekt dotyczący wyliczania śladu węglowego dla produktów oferowanych przez Sokołów. Intensywnie pracujemy nad wprowadzaniem bardziej przyjaznych środowisku rozwiązań w zakresie opakowań. Realizujemy projekty ukierunkowane na implementację innowacyjnych opakowań nadających się do recyklingu i wdrożyliśmy nowe formy pakowania np. „eco papier”” – dodaje.

Plany Sokołowa na nadchodzący rok

Prezes Miszczuk zapewnia, że w nadchodzącym roku głównym celem będzie nadal prężny rozwój firmy oraz realizacja oczekiwań konsumentów. Zapowiada też kolejne nakłady inwestycyjne na zwiększanie potencjału produkcyjnego i poszerzanie asortymentu o ciekawe produkty. „Liczymy na poprawę uwarunkowań rynkowych, ale mamy też świadomość, że wyzwania, z którymi mamy obecnie do czynienia, nie znikną szybko” – mówi Bogusław Miszczuk. W kolejnym roku będą też mocno rozwijane działania z zakresu CSR, zgodnie z nową, 5-letnią strategią, przyjętą przez grupę Danish Crown, do której Sokołów należy. „Feeding the Future (Wyżywić przyszłość) – to hasło strategii, zgodnie z którą zrównoważony rozwój ma kluczowe znaczenie dla naszej firmy” – mówi Bogusław Miszczuk. „W dalszym ciągu będziemy wdrażać rozwiązania i innowacje technologiczne, dzięki którym będziemy mogli produkować w sposób bardziej przyjazny dla środowiska i ograniczać zużycie zasobów naturalnych. Przed nami z pewnością czas wytężonej pracy, jestem jednak przekonany, że po raz kolejny zdołamy sprostać tym wyzwaniom. Z całą pewnością miliony Polaków nadal będą mogły cieszyć się smakiem swoich ulubionych produktów Sokołów – zarówno tych już dobrze im znanych, jak i zupełnie nowych” – mówi.

Czytaj także: Sokołów uznany za najcenniejszą markę w polskim sektorze spożywczym


Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 20:11:34

CIT od przerzuconych dochodów – poznaj nowy podatek

Podatek CIT od przerzucanych dochodów zacznie obowiązywać od 2022 roku. Warto szczegółowo poznać jego skomplikowaną konstrukcję.

Polski Ład wprowadza podatek, którego celem jest ukrócenie przerzucania kosztów bezpośrednich lub pośrednich na powiązane podmioty. Podpisana przez prezydenta ustawa ma zapobiec agresywnej optymalizacji podatkowej polegającej na unikaniu płacenia podatków w Polsce przez transfer dochodów do podmiotów zarejestrowanych w innych państwach.

CIT ratunkiem dla PKB

Zmiana w ustawie ma być odpowiedzią na odnotowywany spadek wpływu z CIT w relacji do PKB. Wpływy z podatku w 2008 roku stanowiły 2,7 % PKB, w 2014 roku spadły do 1,7%, a w 2018 wyniosły 2,1 %.

„Podatek dochodowy od osób prawnych jest ważnym źródłem finansowania budżetu państwa. Dlatego też władze starają się wpłynąć na firmy, szczególnie duże korporacje, aby nie transferowały za granicę należności do powiązanych podmiotów. Dzieje się tak pod pretekstem ponoszonych opłat za działania reklamowe, doradcze, prawa do korzystania ze znaków zastrzeżonych czy innych niematerialnych usług. Zmiany mają więc uniemożliwić firmom mającym rezydencję podatkową na terenie Polski unikania opodatkowania, poprzez zapłatę gigantycznych kwot np. za prawo do używania znaku towarowego powiązanemu podmiotowi zagranicznemu” – tłumaczy Teresa Warska, ekspert ds. podatków w Systim.cit tyton 3

Konstrukcja CIT od przerzuconych dochodów

Nowe prawo stanowi, że podatnik będzie zobowiązany do odprowadzania CIT od przerzuconych dochodów, jeżeli faktycznie zapłacony podatek dochodowy za rok, w którym otrzymał należność w państwie rezydencji jest niższy o co najmniej 25% od kwoty podatku, który byłby należny, gdyby zastosować 19% stawkę CIT.

„Warunkiem powstania obowiązku podatkowego jest to, aby wymienione w ustawie koszty stanowiły co najmniej 50% wartości uzyskanych przychodów podmiotu powiązanego, w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym lub przepisów o rachunkowości” – wyjaśnia ekspert.

Niematerialne koszty do opodatkowania w nowym podatku

Co będzie zaliczać się do kosztów objętych opodatkowaniem? Będą to między innymi usługi doradcze, badania rynku, usługi reklamowe, zarządzania i kontroli, opłaty za korzystanie lub prawo do korzystania z praw lub wartości, przeniesienia ryzyka niewypłacalności dłużnika z tytułu pożyczek czy też koszty finansowania dłużnego związane z uzyskaniem środków finansowych i korzystaniem z tych środków.
Jeżeli wymienione koszty będą stanowić co najmniej 3% sumy wszystkich kosztów uzyskania przychodu będą one podlegać opodatkowaniu 19% CIT.

Czy zmiany będą skuteczne?

„Podatek nie będzie obejmował płatności na rzecz podmiotów z terenu Europejskiego Obszaru Gospodarczego, czyli Unii Europejskiej oraz Islandii, Lichtensteinu, Norwegii i Szwajcarii. O ile więc firmy nie będą już transferowały dochodów do tzw. rajów podatkowych, o tyle wciąż będzie to możliwe na terenie EOG. A stawka podatku CIT w krajach członkowskich nie jest jednolita. Na Węgrzech wynosi 9%, a w Irlandii 12,5%, co może być zachęcające dla dużych korporacji” – zauważa specjalistka Systim.pl/

Ustawa z dnia 29 października 2021 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw, której dotyczą omawiane zmiany opublikowana została 23.11.2021 r. w Dzienniku Ustaw. Podatek CIT od przerzucanych dochodów zacznie obowiązywać od 2022 roku.

Czytaj także: Nowy podatek przychodowy dla największych firm. Kto go zapłaci?

newseria/fot. pexels


Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 17:06:50

Marketing produktów spożywczych – cenne porady

Marketing produktów spożywczych – podobnie jak w innych branżach – zyskuje na znaczeniu. Jest to szczególnie istotne w okresie przedświątecznym.

Wkraczamy w przedświąteczny okres, w którym branża spożywcza wysuwa się na pierwszy plan wyborów konsumenckich. To najlepszy czas wzrostu sprzedaży i możliwości do działań wizerunkowych. Wymaga jednak odpowiedniego zaplanowania działań na nowy rok. Pierwszym krokiem do sukcesu jest przygotowanie właściwej strategii marketingowej produktu, która pozwoli zaistnieć wizerunkowo i zwiększyć zysk.

Sektor spożywczy rozwija się stabilnie nieprzerwanie od kilku lat, notując systematyczne wzrosty sprzedaży detalicznej. Nie zmieniła tego sytuacja związana z pandemią. Segment spożywczy utrzymał swoją pozycję jako jedyny z całego sektora handlowego. Prognozy sprzedażowe na lata 2022-2025 są również optymistyczne: sprzedaż będzie się zwiększać średnio o 2,5% rocznie. Konsumenci branży spożywczej są najbardziej wdzięczną grupą docelową pod kątem częstotliwości zakupowej. Badanie przeprowadzone na zlecenie CBRE pokazało, że aż 37% populacji robi zakupy żywieniowe codziennie. Te korzystne okoliczności należy wykorzystać.

Marketing produktów spożywczych – najważniejsze pytania

Podstawa to spójna, oparta na celach i założeniach marki strategia marketingowa produktu oraz odpowiedź na kilka ważnych pytań:marketing produktow spozywczych

• Czy sprawdziłeś, kto prowadzi ciekawy marketing i inspirujące kampanie w Twojej branży?
• Czy wyciągnąłeś wnioski z obecnych działań marketingowych?
• Jakie zmiany wprowadziłbyś w tym obszarze w nowym roku?
• Czego jeszcze nie robisz, a wiesz, że powinieneś?
• Jaki jest najważniejszy problem? Dlaczego akurat ten?
• Jeśli mógłbyś od razu poprawić jedną rzecz w marketingu swoje firmy, to co by to było?
• Czy myślałeś o tym, aby skorzystać z pomocy specjalistów w zakresie budowania strategii marketingowej produktu?

Kim jest odbiorca produktu i co może go przekonać do zakupu?

Bez jasno określonej grupy docelowej i profilu naszego końcowego klienta nie stworzymy przynoszącej zyski strategii marketingowej produktu. To profil zakupowy odbiorcy jest kluczem do podejmowanych przez markę działań. Zacznijmy od odpowiedzi na podstawowe pytania. Do jakiej grupy wiekowej chcemy dotrzeć? Jakie potrzeby ma nasz potencjalny klient? Jakie ma oczekiwania wobec produktu? W jakiej sytuacji życiowej i ekonomicznej się znajduje? Z jakimi problemami możemy pomóc mu się zmierzyć?

„Precyzyjne określenie profilu zakupowego klienta nie jest łatwym i oczywistym zadaniem. Warto skorzystać przy tym procesie z wiedzy i doświadczenia profesjonalistów. Podstawa to umiejętne wykorzystanie badań marketingowych i konsumenckich, które pomogą dopasować oczekiwania klientów do możliwości marki i sytuacji rynkowej. Jako agencja spotykamy się na co dzień z firmami z branży spożywczej, które nieprecyzyjnie lub niekonsekwentnie realizowały proces określania grupy docelowej. W konsekwencji straciły cenny czas stabilizacji i zwiększania swoich zysków. Chciały trafić do wszystkich, czyli obrały zupełnie nieskuteczną drogę. Najlepsze wyniki sprzedażowe osiągniemy docierając do niszy, trafiając w konkretne potrzeby i preferencje konsumentów” – podkreśla Bartosz Zieliński, Dyrektor Zarządzający w agencji Commplace.

Musimy pamiętać, że zupełnie inną strategię obierzemy kierując produkt do młodzieży, a inną do osób starszych, nawet jeśli obie te grupy docelowe go używają. Przykładem może być szeroka grupa słodyczy. Jedzą je wszyscy. Odpowiednie skoncentrowanie przekazu do grupy młodych konsumentów, pozwoliło jednak niektórym markom zdecydowanie się wybić. Podjęły działania skierowane typowo do młodzieży, poparte odpowiednimi komunikatami, szatą graficzną i identyfikacją wizualną. Miały pomysł, który zrealizowały intensyfikując swoje działania marketingowe w internecie i social mediach. To wystarczyło, aby zwiększyć i ustabilizować zyski.

Analiza konkurencji kluczowa w marketingu?

Analiza konkurentów – to kolejny krok, bez którego żadna strategia marketingowa produktu w branży spożywczej nie będzie kompletna i skuteczna. Co więcej, nie wystarczy dokonać analizy raz, przy wprowadzaniu produktu. Trzeba prowadzić ją cyklicznie i bardzo regularnie. Ogromna konkurencyjność w przypadku branży spożywczej powinna być traktowana jako motor napędowy do nieustannych działań. Stały monitoring strategii sprzedażowej i marketingowej to analiza narzędzi, sposobów komunikacji, prowadzonych kampanii, działań w sieci i social mediach, popełnianych błędów… i wiele innych aspektów. Każdy z nich jest tak samo ważny. Może okazać się kluczem do naszego sukcesu. Dzięki śledzeniu konkurencji trafimy w niszę produktową i wejdziemy na rynek z nowością. Skierujemy do odpowiedniej grupy docelowej istniejący już produkt, dzięki zmianie strategii marketingowej i komunikacji. To ostatnie rozwiązanie może okazać się dla nas dużą szansą na szybkie zwiększenie zysków. Dlaczego? Rynek spożywczy jest szeroko rozbudowany i bardzo ciężko wprowadzić na niego innowacyjny produkt. Dużo łatwiej istniejący już dostosować do odpowiedniej grupy konsumentów.

„Proces analizy konkurencji warto przeprowadzać korzystając z odpowiednich narzędzi i w oparciu o specjalistyczną wiedzę. Unikniemy błędu pominięcia kluczowych czynników ryzyka. W skrócie – nie zostaniemy wyprzedzeni przez naszych rywali” – mówi ekspert z Commplace.

Pamiętajmy – pierwsze kroki w konstruowaniu skutecznej strategii marketingowej produktu w branży spożywczej to dokładne określenie targetu i ścisła analiza konkurencji. One będą warunkowały wybór metod i narzędzi działania.

Czytaj także: Producenci pieczarek w Holandii muszą zainwestować w marketing

Newseria/fot. pexels

 


Autor: Mateusz Chrząszcz 05-12-2021 07:01:39

Polskie firmy inwestują za granicą, by bronić się przed inflacją

Polskie firmy muszą reagować na największe od 21 lat wzrosty inflacji. Część z nich postanowiła przejmować zagraniczne podmioty.

Zgodnie z nowymi danymi GUS inflacja w listopadzie wyniosła 7,7 proc. To wynik nienotowany od 21 lat. Wzrosty cen trapią też inne europejskie gospodarki. W październiku ceny w całej UE były wyższe o 4,4 proc. r/r, co jest najwyższym odczytem od co najmniej 1997 roku, od kiedy Eurostat podaje dane.

Inflacja zmienia obraz gospodarczy

Dynamiczny wzrost cen i zerwane w pandemii łańcuchy dostaw przekładają się na utrudnienia w działalności tej części gospodarki, jaką są polskie firmy. Jednym ze sposobów na ich ograniczenie może być międzynarodowa ekspansja. – Część polskich firm dostrzegła dla siebie duże możliwości przejmowania zagranicznych podmiotów albo rozwijania się za granicą właśnie dzięki temu, że na niektórych rynkach sytuacja nie zmienia się aż tak dynamicznie – mówi Maciej Bałabanow z Funduszu Ekspansji Zagranicznej PFR TFI.

Aktualna sytuacja rynkowa, która charakteryzuje się przede wszystkim wzrostem cen, przekłada się na działalność wszystkich firm w polskiej i światowej gospodarce. Istotny jest też fakt, że te ceny nie wszędzie rosną równomiernie. Dla przykładu w Europie – m.in. z powodu kryzysu energetycznego, z którym mamy aktualnie do czynienia – rosną bardziej dynamicznie niż w Azji. To z kolei oznacza, że dywersyfikacja geograficzna umożliwia przedsiębiorstwom dostęp do czynników produkcji w tych regionach, gdzie ceny przynajmniej chwilowo są jeszcze niższe – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Bałabanow, dyrektor zarządzający Funduszem Ekspansji Zagranicznej w PFR TFI.

Październik był kolejnym miesiącem rekordowo wysokiej inflacji. Spośród 32 krajów europejskich (w tym również UE i strefy euro ogółem) w 27 inflacja przekroczyła 3 proc., a w 11 była wyższa niż 5 proc. W całej UE ceny były wyższe o 4,4 proc. r/r, co jest najwyższym odczytem, odkąd Eurostat zaczął raportować dane o inflacji – pokazuje ekspertyza opracowana przez zespół analityczny Polskiego Funduszu Rozwoju. Wynika z niej również, że wzrost kosztów i zakłócenia w łańcuchu dostaw negatywnie odbijają się na wynikach badań koniunktury gospodarczej. Wprawdzie w każdym z państw wskaźnik PMI przemysłu przekroczył w październiku 50 pkt, ale ogółem w strefie euro i całej UE był nieznacznie niższy niż we wrześniu.

Perspektywy dotyczące dalszych wzrostów cen mają dwa filary. Pierwszy to czynnik okresowy, wynikający m.in. z mniejszej dostępności nośników energii w Europie, który pewnie minie w średnim okresie. Natomiast drugi filar to czynniki trwałe, które mają związek właśnie z modyfikacją światowej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym, zmniejszającym wpływ na środowisko – mówi ekspert.

Polskie firmy inwestują w Europie, która też ma problemy

W Europie, oprócz historycznie wysokich cen gazu, do galopujących cen najmocniej przyczyniająPolskie firmy 02 się rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 w unijnym systemie ETS. Wzrosły one z 25 euro za tonę CO2 jeszcze na początku 2020 roku do około 75 euro obecnie. Przez niedobory gazu rosną także ceny tego surowca, co sumarycznie przekłada się na wyższe ceny energii i wzrost cen produkcji w wielu branżach. Odczuwają go również przedsiębiorstwa w Polsce. Jednocześnie w ramach walki ze skutkami pandemii wszystkie państwa przyjęły plany odbudowy gospodarki, które zakładają wzrost inwestycji, co z kolei powoduje zwiększony popyt na materiały i usługi oraz wzrost ich cen. Z kolei w wymiarze globalnym przyspiesza produkcja mocy z energii odnawialnej, co generuje wzrost inwestycji w infrastrukturę i napędza m.in. wzrost cen stali.

W sytuacji rosnących cen znalazło się wiele branż, a polskie firmy radzą sobie z nimi na różne sposoby. Część z nich przenosi ten wzrost na odbiorców końcowych i nawet czerpie z tego korzyści – pod warunkiem, że nie przekłada się to na istotne obniżenie końcowego popytu. Z drugiej strony są sektory, w których obecna sytuacja wpływa na spadek marż, co jest spowodowane na przykład tym, że mają one podpisane kontrakty bez klauzuli indeksacji cen.

Ekspert ocenia, że w nadchodzącym czasie wzrost cen niekoniecznie wyhamuje, choć nie dotyczy to wszystkich produktów i branż. Tanieć będą te materiały, których ceny zostały tylko przejściowo zakłócone przez pandemię COVID-19 i czynniki jednorazowe.

Ten wzrost cen i zerwane łańcuchy dostaw przekładają się na trudniejsze warunki działania i ekspansji firm – mówi dyrektor zarządzający Funduszem Ekspansji Zagranicznej w PFR TFI. – Widzimy jednak, że wszystkie firmy, które już wcześniej zdecydowały się na ekspansję, teraz korzystają z jej dobrodziejstw, np. dzięki dostępowi do tańszych czynników produkcji i możliwości korzystania z tańszych materiałów za granicą. Dodatkowo firmy działające za granicą mają dostęp do technologii, które często są tańsze w wytwórstwie albo pozwalają na osiągnięcie pewnych oszczędności. To sumarycznie powoduje, że ich produkty mogą być tańsze dla końcowego konsumenta.

Jak podkreśla ekspert, zaletą ekspansji zagranicznej jest możliwość dywersyfikacji źródeł dostawców. Wieloletnie relacje zagraniczne pomagają też w zabezpieczeniu łańcuchów dostaw i mogą ograniczać szoki cenowe, z którymi ostatnio borykały się m.in. branża hutnicza i przedsiębiorstwa bazujące na dostępie do mikroprocesorów. W tym drugim przypadku producenci elektroniki czy pojazdów dotkliwie przekonali się, jak istotne są relacje zagraniczne dla utrzymania ciągłości produkcji. Niedobór podaży mikroprocesorów skłonił wiele firm do zadbania o bardziej odporne łańcuchy dostaw i rozwijania bezpośrednich relacji m.in. z producentami półprzewodników.

Każdy moment na ekspansję zagraniczną jest dobry, co wynika z faktu, że żyjemy w gospodarce, która dynamicznie się zmienia. Mamy bardzo wiele niepewności, która otwiera też nowe możliwości inwestycyjne – mówi Maciej Bałabanow.

Statystyki polskiej ekspansji

Statystyki pokazują, że polskie firmy są coraz bardziej zainteresowane zagraniczną ekspansją – nie tylko eksportową, ale i kapitałową. Mimo spowolnienia gospodarczego również w ubiegłym roku wartość bezpośrednich inwestycji za granicą była wysoka i wyniosła 5 mld zł (wobec 7,1 mld zł w 2019 roku). Z badania przeprowadzonego przez ICAN Institute wśród firm obecnych na rynkach zagranicznych wynika, że trzy czwarte z nich w dobie pandemii odnotowało wzrost sprzedaży lub jej stabilizację za granicą. Prawie połowa podkreśliła, że ich biznes na innych rynkach rozwijał się w tym czasie lepiej niż w Polsce. 35 proc. deklarowało, że weszło na co najmniej jeden rynek zagraniczny.

Właśnie w tych momentach, kiedy gospodarka dynamicznie się zmienia, pojawiają się możliwości inwestycyjne, dobre lokaty za granicą. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fundamenty sukcesu ekspansji zagranicznej, czyli m.in. mieć bardzo dobry zespół menedżerski, dobrze przemyślany kierunek ekspansji, jak również strategię oraz plan taktyczny tej ekspansji – mówi ekspert PFR TFI.

Fundusz Ekspansji Zagranicznej to jedyny tego typu instrument w Polsce, który współinwestuje z rodzimymi przedsiębiorstwami poza granicami kraju, zarówno w formie brownfield, czyli przejmowaniu zagranicznych spółek, jak i greenfield, czyli tworzeniu nowych zakładów, np. fabryk od zera. Firmy, które planują taki rodzaj ekspansji, mogą się ubiegać o współfinansowanie funduszu sięgające nawet kilkunastu milionów euro, a dodatkową korzyścią jest rozłożenie ryzyka związanego z wejściem na całkiem nowy rynek. Od początku działalności w 2016 roku fundusz podpisał kilkanaście umów inwestycyjnych. Wśród niedawnych inwestycji są m.in. współfinansowanie rozbudowy portfela hoteli White Olive w Grecji przez Rainbow Tours czy pożyczka dla spółki Victoria Dom w celu rozwoju działalności deweloperskiej na rynku niemieckim.

Czytaj również: Polski Ład wypycha polskie firmy do Czech. Masowy exodus!

Newseria/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 03-12-2021 16:00:03

Umowy o dzieło są rejestrowane w ZUS w bardzo małym stopniu

Umowy o dzieło zostały zarejestrowane w ilości 1,2 mln. Natomiast osób, które je wykonują, zgłoszono 267,9 tys. osób.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że od stycznia płatnicy mają obowiązek rejestrowania w ZUS umów o dzieło, od których nie płacą składek na ubezpieczenia społeczne. Ekspertów dziwi mała liczba tych umów – informuje gazeta. Według "DGP" są dwie możliwości obecnie odnotowywanej liczby umów o dzieło: pierwsze to unikanie przez część firm zgłaszania umów o dzieło. Drugie wytłumaczenie tego fenomenu to trwający od kilku lat pozytywny trend na rynku pracy. 

Eksperci zdziwieni małą liczbą umów

,,Ekspertów dziwi mała liczba tych umów, a urzędników ZUS – niektóre zlecane w ten sposób prace, np. obieranie cebuli czy łapanie kurczaków. Jednak z pełnych danych wynika, że ewentualne wątpliwości dotyczą niewielu przypadków. Zasadniczo umowy są wykorzystywane zgodnie z regułami" – pisze dziennik.

Cytowana przez "DGP" prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska przypomniała, że od 1 stycznia 2021 r. przepisy tarczy antykryzysowej wprowadziły obowiązek informowania ZUS o umowach, jakimi są umowy o dzieło.Umowy o dzieło 02

,,Nasze analizy pokazują, że wbrew przypuszczeniom w Polsce nie zawiera się rocznie kilku milionów umów o dzieło. Od 1 stycznia do 30 września 2021 r. przekazano 796,3 tys. dokumentów ZUS RUD. Dotyczyły one ponad 1,2 mln umów o dzieło" – powiedziała dziennikowi prof. Uścińska.

Umowy o dzieło, a ZUS

Dziennik podaje, że osoby w rejestrze ZUS to te, od których umów nie opłacono składek na ubezpieczenia społeczne. Oznacza to, że albo utrzymują się tylko z umowy o dzieło, albo mają jeszcze źródło dochodów w innej firmie niż ta, dla której wykonują dzieło. Z kolei osoby, które pracują na umowę o dzieło, ale mają też etat u tego samego pracodawcy i płacą składki także od swoich umów o dzieło, w rejestrze nie są odnotowywane.

Według "DGP" są dwie możliwości obecnie odnotowywanej liczby umów o dzieło: pierwsze to unikanie przez część firm zgłaszania umów o dzieło.

,,Drugie wytłumaczenie tego fenomenu to trwający od kilku lat pozytywny trend na rynku pracy. Zmiany prawne takie jak obowiązkowa minimalna stawka godzinowa czy większe ozusowanie umów zleceń oraz niski poziom bezrobocia mogły spowodować, że liczba umów traktowanych jako śmieciowe mogła maleć i proces ten dotyczył także części umów o dzieło" – wskazuje dziennik.

Czytaj również: Umowa o dzieło w gospodarstwie – kiedy można z niej korzystać?

PAP/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.