Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Tomasz Racki 26-08-2021 00:08:27

Firmy rodzinne lepiej niż inne poradziły sobie w pandemicznym kryzysie

Firmy rodzinne

Firmy rodzinne są w Polsce jednym z kół zamachowych gospodarki, generują ok. 1/5 krajowego PKB. Ich wyróżnikiem jest to, że na tle ogółu lepiej radzą sobie z kryzysami i rynkowymi zawirowaniami. Potwierdził to też okres pandemii, w którym spółki rodzinne notowane na GPW zapewniały inwestorom wyższą rentowność i mniejszą zmienność kursów niż nierodzinne biznesy. Nie oznacza to jednak, że wszystkim udało się przetrwać ten trudny okres. – W zależności od branży mówi się o kilku procentach firm, które już nigdy nie wrócą na rynek. W przypadku branży gastronomicznej ten odsetek sięga nawet 30 proc. – mówi dr hab. Krzysztof Safin z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Firmy rodzinne nadzwyczaj dobrze

Przedsiębiorstwa rodzinne dobrze radzą sobie z kryzysami, a z pewnością lepiej niż firmy nierodzinne. Przykładowo ostatni kryzys finansowo-ekonomiczny z lat 2008–2009 pokazał, że kiedy wszyscy się zamykali, przedsiębiorstwa rodzinne trwały. Kiedy wszyscy zwalniali, przedsiębiorstwa rodzinne pracowników zatrzymywały. Mamy wiele przesłanek, aby sądzić, że w okresie kryzysu pandemicznego sytuacja może być podobna – mówi dr hab. Krzysztof Safin, profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, dyrektor Centrum Biznesu Rodzinnego i inicjator Kongresu Firm Rodzinnych we Wrocławiu.kredyty rolnicze ke 2

Z marcowego raportu opracowanego przez Grant Thornton („Firmy rodzinne na GPW”) wynika, że co trzecia spółka notowana na warszawskim parkiecie jest przedsiębiorstwem rodzinnym. Na rynku głównym jest ich 139. Podczas wielu rynkowych zawirowań, w tym też w okresie pandemii COVID-19, zapewniały inwestorom wyższą rentowność i mniejszą zmienność kursów niż spółki nierodzinne. Między IV kwartałem 2019 roku a III kwartałem 2020 roku rentowność EBITDA dla spółek rodzinnych wyniosła 12,3 proc., tymczasem dla pozostałych – 10,8 proc. Zysk netto wyniósł w tym okresie 2,7 proc. w spółkach rodzinnych, a dla pozostałych spółek odnotowano stratę na poziomie 1,5 proc.

Czytaj także: Sklepy tradycyjne z dalszym wzrostem sprzedaży w lipcu

Firmy rodzinne szybko zareagowały na kryzys

Z wielu badań wynika, że firmy rodzinne szybko zareagowały na kryzys. Próbowały się ratować, np. kierując pracowników na urlopy, ograniczając czas zatrudnienia czy ograniczając inwestycje. Ratowały się też nowymi instrumentami, chociażby pracą zdalną. W przypadku wielu z nich zaskoczeniem było to, że w ogóle potrafiły to zrobić. Po pierwszym okresie szoku okazało się, że firmy rodzinne wychodzą z chwilowej zapaści, rozszerzając swoją paletę usług i obszar produkcji – podkreśla ekspert.

Grant Thornton wskazuje, że indeks GT Rodzinne, który obrazuje zachowanie akcji 20 największych spółek rodzinnych na GPW, w okresie luty 2020 – luty 2021 zyskał 57 proc., podczas gdy WIG20 stracił 5 proc. To powoduje, że podczas rynkowych i gospodarczych zawirowań inwestorzy darzą spółki rodzinne większym zaufaniem. Nie oznacza to jednak, że wszystkim takim podmiotom udało się przetrwać dotychczasowe pandemiczne turbulencje.

Trudno powiedzieć, ile firm zostało zamkniętych albo zawiesiło działalność z powodu COVID-19. Firmy rodzinne są bardzo zróżnicowane i wiele zależy od tego, jak długą mają historię, w jakim sektorze funkcjonują, kiedy zaczęły swój rozwój etc. W zależności od branży mówi się o kilku procentach firm, które już nigdy nie wrócą na rynek. W przypadku branży gastronomicznej, która musiała się zamknąć na wiele miesięcy, ten odsetek sięga nawet 30 proc. – mówi profesor wrocławskiej WSB.

Dyrektor Centrum Biznesu Rodzinnego wskazuje, że ta grupa przedsiębiorstw boryka się z podobnymi problemami co cały rynek. Jednak ze względu na osobiste zaangażowanie właścicieli częstokroć radzi sobie z nimi dużo lepiej.

Okres pandemii sprawia, że modele biznesowe podlegają weryfikacji, bo nie wszystkie się sprawdziły. Firmy, które nie potrafiły szybko przejść na inne formy działalności przestały funkcjonować albo popadły w głęboki kryzys. Natomiast w firmach rodzinnych – i to jest ich duży wyróżnik – zdolność elastycznego reagowania jest dużo większa niż w pozostałych. To wynika m.in. z bezpośredniego zaangażowania przedstawicieli rodziny, bo w rodzinnych przedsiębiorstwach jest właściciel, lecz także jego dzieci, dalsza rodzina i każdy z nich identyfikuje się z firmą i angażuje się mocniej. Dzięki temu nowe pomysły i innowacje są zgłaszane intensywniej niż w firmach nierodzinnych – wyjaśnia dr hab. Krzysztof Safin.

Do głównych wyzwań, jakie stoją przed rodzinnym biznesem, trzeba doliczyć też sukcesję pokoleniową. Dane Instytutu Biznesu Rodzinnego, przytaczane przez Ministerstwo Rozwoju, pokazują, że w ciągu najbliższych pięciu lat sukcesję planuje ok. 57 proc. firm rodzinnych w Polsce, ale tyko 8,1 proc. następców chce poprowadzić w przyszłości firmy rodziców. Ekspert wrocławskiej WSB wskazuje, że ten problem dotyczy zwłaszcza małych biznesów.

Istnieje cała rzesza firm rodzinnych – nie tylko w Polsce, lecz także na Zachodzie Europy – które nie mają sukcesorów nie dlatego, że właściciele nie mają dzieci, ale dlatego, że jest to dla nich zbyt małe wyzwanie. One często robią już kariery w dużych korporacjach. Tak więc jest to problem w przypadku małych firm. Natomiast w przypadku średnich i dużych istotnym czynnikiem będą z kolei fundacje firm rodzinnych – mówi dyrektor Centrum Biznesu Rodzinnego.

Projekt ustawy o fundacji rodzinnej – opracowany przez Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii – został upubliczniony w marcu tego roku. Zakłada, że w Polsce od 1 stycznia 2022 roku pojawi się możliwość zakładania fundacji przez firmy rodzinne. Ma to umożliwić polskim przedsiębiorstwom kompleksowe zaplanowanie sukcesji pokoleniowej i określenie m.in. kto ma zostać właścicielem firmy, kto ma nią zarządzać i kto może czerpać z niej finansowe korzyści. Projektowana ustawa ma też wyeliminować ryzyko konfliktów okołospadkowych oraz zapewnić ochronę przed rozdrobnieniem majątku i niekontrolowanym podziałem firmy rodzinnej wskutek dziedziczenia. Resort finansów zakłada, że ustawa trafi do Sejmu po wakacjach.

Ustawa ta – długo wyczekiwana, opracowywana już od dłuższego czasu ku zadowoleniu wielu przedsiębiorstw rodzinnych – będzie istotnym elementem wspierającym ich funkcjonowanie i rozwój. Dotyczy to jednak raczej większych i średnich firm rodzinnych. Szacuje się, że pozytywne efekty będą dotyczyć około 5 tys. takich przedsiębiorstw, podczas gdy na rynku mamy ich w sumie setki tysięcy – mówi Krzysztof Safin.

Z danych Ministerstwa Rozwoju wynika, że z ponad 2 mln polskich przedsiębiorstw prywatnych prawie 830 tys. to właśnie firmy rodzinne. Najwięcej jest ich w branży handlowej (32 proc.), przetwórstwa przemysłowego (16 proc.), budowlanej (12 proc. ) oraz usług profesjonalnych (11 proc.). Co istotne, ich wpływ na gospodarkę sukcesywnie rośnie. Podczas gdy jeszcze w 2009 roku firmy rodzinne wytwarzały ok. 10 proc. polskiego PKB, tak obecnie jest to już ok. 18 proc., czyli ponad 330 mld zł (dane PARP). To oznacza, że średnio co piąta wypracowana w kraju złotówka jest efektem działalności firm rodzinnych. Pod tym względem wciąż daleko nam jednak do rozwiniętych gospodarek, w których wpływ firm rodzinnych na PKB przekracza nawet 50 proc.

Z ubiegłorocznego raportu „Najmocniejsze marki rodzinne”, opracowanego przez Fundację Firm Rodzinnych, wynika, że dziesiątka najbardziej rozpoznawalnych marek rodzinnych w Polsce to: Grycan, Black Red White, Solaris, Komputronik, Koral, Wedel, Kania, Olewnik, Tarczyński i Ziaja. Dalej uplasowały się też m.in. dr Irena Eris, Mokate, Adamed, Roleski, Pruszyński, Blikle, W. Kruk i Gessler. W tym zestawieniu znalazło się jednak kilka firm, które – choć zmieniły właścicieli i już od kilku lat nie kwalifikują się jako firmy rodzinne – to nadal są tak przez Polaków postrzegane.

Podsumowanie dotychczasowych zmagań przedsiębiorców z pandemią i perspektywy na przyszłość będą głównymi tematami IV Kongresu Firm Rodzinnych, który odbędzie się na początku września we Wrocławiu.

W czasie Kongresu chcemy pokazywać, w jaki sposób firmy rodzinne są przygotowane na wyzwania popandemiczne. Te wyzwania dotyczące samej przyszłości będą pewnie jeszcze przez wiele lat stygmatyzowane covidem. Chcemy porozmawiać o tym, jak firmy sobie poradziły, jakie są instrumenty, aby mogły sobie poradzić lepiej, jaka instytucja może im pomóc – wskazuje profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

newseria/fot. pixabay

Opublikował:
Tomasz Racki
Author: Tomasz Racki
O Autorze
Rolnik, absolwent dziennikarstwa, zapalny kolarz. Wielbiciel przyrody, pieszych wędrówek i córki – Zosi.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Michał Rybka 07-12-2021 11:30:00

Eksport do Chin na nowych zasadach. Zmiany już od 1 stycznia

Nowe przepisy dotyczą obowiązku rejestracji wszystkich podmiotów produkujących, przetwarzających i magazynujących żywność przeznaczoną na eksport do Chin.

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa informuje o zarządzeniach 248 i 249 Generalnej Administracji Celnej Chińskiej Republiki Ludowej. Wejdą one w życie z dniem 1 stycznia 2022 r. Zarządzenia będą podlegać obowiązkowi rejestracji wszystkich zagranicznych przedsiębiorców, którzy eksportują żywność do chin w formie produkcyjnej, przetwórczej i magazynowej. Natomiast nie będą musieli się rejestrować przedsiębiorcy, którzy produkują, przetwarzają lub magazynują dodatki do żywności.

Zarządzenie nr 248

Zarządzenie Generalnej Administracji Celnej („Przepisy dotyczące rejestracji i administracji producentami importowanej żywności poza granicami Chińskiej Republiki Ludowej”), rozpatrzone i zatwierdzone na posiedzeniu administracyjnym Generalnej Administracji Celnej w dniu 12 marca 2021 r. Nowe przepisy zaczną obowiązywać 1 stycznia 2022 r. Zarządzenie nr 248 tłumaczone w wersji polskiej możecie Państwo przeczytać tutaj. Warto dodać, że to niejedyne przepisy, które wejdą w życie od nowego roku.

Zarządzenie nr 249

Zarządzenie Generalnej Administracji Celnej (dot. „Środków zarządzania bezpieczeństwem żywności w imporcie i eksporcie do Chińskiej Republiki Ludowej”). Zarządzenie nr 249 możecie Państwo przeczytać tutaj.eksportdochin2 07.12.21

Eksport do Chin – główne zmiany, które obejmie zarządzenie 249

– Producenci i podmioty gospodarcze są odpowiedzialni za bezpieczeństwo produktów spożywczych, które produkują i eksportują;
– wprowadza się pojęcie oceny zgodności, która obejmuje ewaluację i ocenę zagranicznych systemów zarządzania bezpieczeństwem żywności, rejestrację zagranicznych systemów zarządzania bezpieczeństwem żywności, rejestrację zagranicznych zakładów eksportujących żywność oraz wymagane prowadzenie dokumentacji przez importerów i eksporterów;
– zobowiązanie importerów żywności do ustanowienia systemu przeglądu swoich dostawców, w tym zagranicznych eksporterów i zakładów produkcyjnych;
– rozbudowanie procedury kontroli na miejscu prowadzone przez służby celne w portach wejścia;
– określenie możliwości prowadzenia dodatkowych kontroli, w przypadku wystąpienia incydentów związanych z żywnością, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności w Chinach.

Jeśli jesteś producentem żywności, który zalicza się do jednej z 18 kategorii wysokiego ryzyka, to podlegasz wtedy rejestracji z rekomendacją od właściwej inspekcji kraju wywozu. Z kolei wszystkie pozostałe podmioty podlegają już indywidualnej rejestracji. Natomiast jeśli jesteś producentem asortymentu, który nie został uwzględniony na liście, to nie podlegasz zasadom rejestracji określonym w zarządzeniu przedmiotowym.

Zobacz także: Eksport polskich produktów mlecznych do Chin rekordowy

źródła:wir.org.pl/fot.TT, ChinaEmbPoland/pixabay.com


Autor: Mateusz Chrząszcz 06-12-2021 14:30:19

Lekarze weterynarii walczą o wypłatę zaległych wynagrodzeń

Lekarze weterynarii, a dokładniej Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej zainterweniowali w sprawie wynagrodzeń dla weterynarzy.

W związku z pismem Prezesa Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej w sprawie podjęcia działań, mających na celu przekazanie odpowiednich środków budżetowych na wynagrodzenia dla wyznaczonych lekarzy weterynarii, Minister Finansów wystąpił do Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi o podjęcie konkretnych działań, odnoszących się do rozdysponowania środków dedykowanych zadaniom w obszarze zwalczania chorób zakaźnych zwierząt.

Pismo Ministra Finansów do Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W piśmie wysłanym do Sekretarza Stanu Szymona Giżyńskego, możemy przeczytać:

„Przesyłam, zgodnie z właściwością, wystąpienie Prezesa Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej z 27 października 2021 r. znak: KILW/061/13/21 w sprawie podjęcia działań, mających na celu przekazanie odpowiednich środków budżetowych na wynagrodzenia lekarzy weterynarii wyznaczonych przez Powiatowych Lekarzy Weterynarii do czynności związanych z nadzorem nad bezpieczeństwem zdrowotnym żywności pochodzenia zwierzęcego oraz monitorowaniem i zwalczaniem chorób zakaźnych zwierząt, z prośbą o analizę i podjęcie stosownych działań z udziałem Głównego Lekarza Weterynarii oraz służb wojewódzkich, odnoszących się do rozdysponowania środków dedykowanych zadaniom w obszarze zwalczania chorób zakaźnych zwierząt. Środki pochodzące z rezerwy celowej pozycja 12 „Zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt (w tym finansowanie programów zwalczania), badania monitoringowe pozostałości chemicznych i biologicznych w tkankach zwierząt, produktach pochodzenia zwierzęcego i paszach, finansowanie zadań zleconych przez Komisję Europejską oraz dofinansowanie kosztów realizacji zadań Inspekcji Weterynaryjnej, w tym na wypłatę wynagrodzeń dla lekarzy, wyznaczonych na podstawie art. 16 ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej”, jak też z rezerw przekwalifikowanych na podstawie pozytywnych opinii Komisji Finansów Publicznych, mogły być rozdysponowane, zgodnie z art. 154 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. z 2021 r. poz. 305, z późn. zm.), do 15 października”

„Rozdysponowywanie tych rezerw następowało na podstawie wniosków Wojewodów, zaakceptowanych przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Natomiast zakres rezerw przekwalifikowanych był zgodny z wnioskami Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wobec powyższego za konieczne należy uznać podjęcie kolejnych działań w zakresie odpowiedniej weryfikacji wniosków Wojewodów, pod kątem ujętych w nich zadań do sfinansowania (nadanie priorytetów), celem zapobieżenia w przyszłości sytuacji przedstawionej w piśmie Prezesa Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.

W ustawie z dnia 1 października 2021 r. o zmianie ustawy budżetowej na rok 2021 (Dz. U. poz. 1900) zostały zwiększone środki dla Inspekcji Weterynaryjnej w ramach części budżetowej 85 – Budżety wojewodów. Środki te mogą być rozdysponowywane do końca roku budżetowego.

Ponadto zwiększone środki na zadania realizowane przez Inspekcję Weterynaryjną zostały ujęte bezpośrednio w budżetach wojewodów również w projekcie ustawy budżetowej na rok 2022. Powinno to umożliwić wojewodom już od początku roku budżetowego elastyczne reagowanie w obszarze zadań nałożonych na Inspekcje Weterynaryjną.” – dodaje.
Lekarze weterynarii mogą liczyć na rozwiązanie sprawy.

Lekarze weterynarii mają problem z niskimi pensjami

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów PublicznychLekarze weterynarii 02 rozmawiano o tym, że lekarze weterynarii rezygnują z pracy przez niskie płace.

Na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, podczas której rozpatrywano opinię Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2022 r., obecni byli przedstawiciele Porozumienia Warszawskiego. Zwrócili uwagę, że liczba lekarzy weterynarii w Inspekcji spada ze względu na niskie płace. W odpowiedzi na pytania wiceminister Ryszard Bartosik powiedział, że wydatki na weterynarię wzrosną w 2022 r. o 1,8 mld zł.

Przedstawiciele Porozumienia Warszawskiego: Sekretarz Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Marej Mastalerek oraz prezes Stowarzyszenia Urzędowych Lekarzy Weterynarii Bartosz Woźniak wzięli udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych, która rozpatrywała opinię Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2022 r. W czasie posiedzenia poruszona kwestię dot. niskich płac, jakie otrzymują lekarze weterynarii.

„Liczba lekarzy weterynarii w Inspekcji spada. Szacujemy, że z powodu niskich pensji i katastrofalnej sytuacji finansowo-kadrowej, co roku ubywa o ok. 10% zatrudnionych w niej lekarzy weterynarii. Dofinansowanie tej niezwykle istotnej służby leży w interesie gospodarczym i zdrowotnym Państwa i powinna być ona „oczkiem w głowie” rządu, czego domagamy się od dawna” – mówił Marek Mastalerek.

Prezes Stowarzyszenia Urzędowych Lekarzy Weterynarii Bartosz Woźniak zwrócił uwagę, że od kiedy zostały zamknięte konta dochodów własnych powiatowi lekarze weterynarii prawie co miesiąc mierzą się z taki problemem.

„W Żurominie za zwalczanie HPAI nie płacono lekarzom weterynarii 9 miesięcy i w zasadzie do teraz nie wszyscy otrzymali pieniądze. Za badanie zwierząt rzeźnych i mięsa w zeszłym roku nie płacono ludziom 6 miesięcy. To nie jest tak, że my się upominamy o jakieś niesamowite rzeczy. Mamy problem, a nasza grupa zawodowa jest w trudnej sytuacji” – powiedział Woźniak.

Czytaj również: Lekarze weterynarii rezygnują z pracy przez płace. MRiRW odpowiada

vetpol.org.pl /fot.pixabay


Autor: Tomasz Racki 05-12-2021 22:36:38

Niewłaściwe znakowanie żywności „bio” i „eko” będzie podlegać karze

Od 2022 roku w Polsce zaczną obowiązywać przepisy dotyczące produkcji i certyfikacji wyrobów ekologicznych. Tak znakowanie żywności czekają zmiany.

Producenci będą musieli się liczyć z karami za niewłaściwe użycie oznaczeń „bio” lub „eko”, wprowadzanie konsumentów w błąd i fałszywe stylizowanie swoich wyrobów na ekologiczne. – Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty w sklepach faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które ekologiczne tylko udają – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Dziś wiele firm wykorzystuje w swoich przekazach do konsumentów swoje proekologiczne inicjatywy, ale często są one pozorne.

Produkty ekologiczne z nowymi przepisami

„W Unii Europejskiej trwają w tej chwili prace nad wprowadzeniem nowego rozporządzenia dotyczącego certyfikacji produktów rolnictwa ekologicznego. Powstanie baza, do której zostaną wpisani wszyscy producenci żywności ekologicznej, co ma m.in. umożliwić ich kontrolowanie. Wprowadzone zostaną też kary za oznaczanie produktów symbolami zbliżonymi do certyfikatu europejskiego rolnictwa ekologicznego” – wyjaśnia dr Małgorzata Pietras-Szewczyk, adiunkt w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu.

Zgodnie z obowiązującymi w UE przepisami produkty ekologiczne muszą się składać w ponad 50 proc. ze składników pochodzenia rolniczego (woda i sól nie są brane pod uwagę). Ponadto co najmniej 95 proc. tych składników musi pochodzić z upraw ekologicznych. Takie produkty są oznaczone symbolem listka otoczonego gwiazdkami na zielonym tle. To właśnie unijny certyfikat produkcji ekologicznej, dość dobrze kojarzony przez konsumentów.znakowanie zywnosci eko

Kto i jak certyfikuje produkty ekologiczne?

W Polsce działa 13 jednostek certyfikujących, które na podstawie upoważnienia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydają lub cofają takie certyfikaty. Unijnym logo można bowiem oznaczać tylko te wyroby, które spełniają surowe normy dotyczące produkcji, przetwarzania, transportu i przechowywania.

Od 1 stycznia 2022 roku – zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/848 w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych, którego implementacja została przesunięta ze względu na pandemię – te normy zostaną dodatkowo zaostrzone. Rozporządzenie poszerza też listę produktów, które mogą zostać poddane certyfikacji ekologicznej i wprowadza zmienione zasady takiej certyfikacji.

„Zmiany obejmą również wprowadzenie de facto nowego zawodu kontrolera jakości żywności rolnictwa ekologicznego. Będzie to zawód skierowany do osób, które posiadają wykształcenie rolnicze lub są technologami żywności i żywienia” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Unijne wymogi zaimplementuje w Polsce nowa ustawa o rolnictwie ekologicznym, która zastąpi tę z 2009 roku. Ma ona uporządkować rynek żywności ekologicznej i wzmocnić system kontroli produkcji takich wyrobów.

Za niewłaściwe znakowanie produktów będzie kara

„Podczas codziennych zakupów często nie zwracamy uwagi na znaczki. Widzimy zielone logo z napisem „bio” lub „eko” i myślimy, że faktycznie tak jest. Tymczasem to jest po prostu podobny znaczek, który ma udawać certyfikat produkcji ekologicznej. Teraz oznaczanie produktów w sposób zbliżony do tego znaku będzie karane, aby nie wprowadzać konsumentów w błąd” – mówi ekspertka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

„Dzięki temu będziemy mieć pewność, że produkty, które znajdujemy w sklepach, faktycznie pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Rzadziej natkniemy się też na takie, które produkty rolnictwa ekologicznego tylko udają” – dodaje.

Konsumenci częściej wybierają produkty ekologiczne

Jak zauważa, w Polsce konsumenci są coraz bardziej świadomi i wybierają zdrowszą żywność lepszej jakości. Z raportu Farmy Świętokrzyskiej „Trendy w ekozakupach Polaków” wynika, że ekologiczne produkty przynajmniej raz na jakiś czas kupuje 86 proc. Polaków. Aż dwie trzecie z nich jest w stanie zapłacić za nie więcej niż podobne produkty nieekologiczne.

„I właśnie to jest wykorzystywane przez producentów do oszustwa, do oznakowywania produktów w sposób niezgodny z prawdą. Przez to konsumenci, którzy szukają produktów ekologicznych, często niestety kupują te, które nimi nie są” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Jak pokazuje raport „Żywność ekologiczna w Polsce. Raport 2021”, opracowany przez NielsenIQ i Koalicję na Rzecz Rozwoju Rynku Żywności Bio, wartość polskiego rynku żywności ekologicznej szacowana jest na 1,36 mld zł, co stanowi raptem ok. 0,5 proc. całego rynku spożywczego. Ten segment szybko się jednak rozwija. Na koniec ubiegłego roku w Polsce działało prawie 18,6 tys. gospodarstw certyfikowanych jako ekologiczne.
Rosnąca świadomość ekologiczna Polaków jest wykorzystywana nie tylko w obszarze żywności.

„W telewizji mamy do czynienia z reklamami, które z jednej strony sugerują nam wręcz, żebyśmy nie kupowali nowych ubrań, żebyśmy wykorzystywali i nosili swoje stare ubrania, ale jednocześnie w obrazie tej reklamy mamy prezentację nowej kolekcji danej firmy odzieżowej. Czyli nasz wzrok rejestruje obrazy, widzi nową kolekcję i pojawia się u nas potrzeba kupowania. Chociaż jestem świadoma, że nie powinnam kupować nowych ciuchów, mam już ich dużo, to szkodzi środowisku. Dlatego tu pojawia się wątek, że ta firma jednak produkuje w sposób zrównoważony, wykorzystuje materiały z recyklingu, więc nic wielkiego się nie stanie, jeżeli kupię jednak tę nową bluzkę” – opisuje stosowane mechanizmy ekspertka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

Greenwashing wabikiem na klientów

Jak podkreśla, coraz częściej mamy na rynku do czynienia ze zjawiskiem greenwashingu. Polega ono na tym, że firmy wykorzystują ekologię w celu zwiększania sprzedaży i przyciągnięcia klientów, ale często są to tylko pozorne inicjatywy. Firmy stosujące greenwashing starają się uchodzić za bardziej ekologiczne, niż są w rzeczywistości.

„Myślę, że z greenwashingiem spotykamy się częściej, ale nikt nie monitoruje np. tego, czy koszulki danej marki naprawdę pochodzą w jakiejś części z bawełny z odzysku. Producent tak deklaruje, ale my, jako konsumenci, nie jesteśmy tego w stanie sprawdzić. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy są to też w stanie sprawdzić instytucje typu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zwłaszcza że to zjawisko często dotyczy globalnych graczy i dużych korporacji. Ciężko jest prześledzić cały ich łańcuch dostaw i sprawdzić, czy naprawdę używają rzeczy z recyklingu, czy też są to tylko hasła rzucane pod klienta” – mówi dr Małgorzata Pietras-Szewczyk.

Skala tego zjawiska jest niemała: w styczniu tego roku Komisja Europejska i krajowe organy odpowiedzialne za ochronę konsumentów w poszczególnych krajach UE opublikowały wyniki badania obejmującego sektory: odzież, kosmetyki i sprzęt gospodarstwa domowego. Wynika z nich, że aż w 42 proc. przypadków ekologiczne deklaracje producentów były przesadzone, fałszywe lub wprowadzające w błąd i mogły potencjalnie zostać uznane za nieuczciwe praktyki handlowe.

Czytaj także: Certyfikat gospodarstwa ekologicznego – jak właściwie przebiega proces certyfikacji?

Newseria/fot. newseria

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.