Logo Świat Rolnika


Uprawy

Podgórski (Instytut Gospodarki Rolnej): Producenci owoców miękkich są w skupach najzwyczajniej okradani

Z dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej Jackiem Podgórskim na temat sytuacji na rynku owoców rozmawia Marta Wiszczycka.

Panie dyrektorze, Polska jest krajem słynącym z sadownictwa. Czy tegoroczne zbiory mogą zostać uszczuplone przez suszę, która dotknęła znacznej części kraju?

Tylko częściowo. Większość dużych producentów wyposażyło swoje sady w systemy nawadniające, co pozwala stawić opór takim klęskom, jak właśnie susza. To jednak nie wszystko. Także grad nie wyrządził w tym sezonie znaczących szkód w sektorze sadowniczym. Myślę przede wszystkim o jabłkach, bo tymi owocami stoi polskie sadownictwo.

Dlaczego zatem ceny jabłek są tak niskie?

Mamy do czynienia ze swoistą klęską urodzaju. Przewidywane zbiory w bieżącym roku mają znacznie przewyższyć te z 2016, kiedy polscy rolnicy notowali absolutne rekordy. Jest jednak jeszcze jeden kłopot. W ostatnich dniach wskazywał na niego Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw, a mianowicie ścisła korelacja między ceną jabłek deserowych i przemysłowych. Tu rzeczywiście występuje pewna zależność. Jeśli jabłka przemysłowe osiągają niską cenę, kształtuje ona cenę za jabłka deserowe. To problem, z którym sektor mierzy się przynajmniej od lat dziewięćdziesiątych.

A co z producentami owoców miękkich? Protesty z ostatniego tygodnia poniosły się po kraju szerokim echem…

Trudno się dziwić, że producenci manifestowali, bo od lat są okradani przez odbiorców.

W jakim sensie?

W latach dziewięćdziesiątych wiele zakładów przetwórczych znalazło się w rękach obcego kapitału. Bezpośrednio winię za to ówczesne rządy. Co mają zrobić rolnicy w sytuacji, gdy skupy solidarnie oferują ceny np. za maliny w wysokości 2 zł/kg, za wiśnie 1,25 zł/kg czy za czarną porzeczkę 0,5 zł/kg, by potem ceny na półkach w sklepach wynosiły kolejno dla tych owoców 14 zł, 6 zł czy 15 zł/kg. Ta różnica to okradanie polskich rolników, o którym mówię. Poza tym przetwórcy niejednokrotnie grożą rolnikom wzrostem importu. To skandal, z którym należy skończyć. Dlatego właśnie absolutnie rozumiem ich poirytowanie… delikatnie rzecz ujmując.

Właśnie – delikatnie. Protestujący wprost uderzali w Ministerstwo Rolnictwa i rozwoju Wsi, domagając się realnych zmian.

Minister Ardanowski jest na stanowisku zaledwie kilka tygodni, a już zrobił dla sektora bardzo wiele. Plantatorzy i przetwórcy współpracują z resortem celem stworzenia umowy kontraktacyjnej, która miałaby sankcjonować niewywiązywanie się ustaleń między stronami. Rozmowy zainicjowane zostały już około 2 lat wcześniej, ale teraz te prace rozpoczęły się realnie, za co nowemu kierownictwu resortu jestem wdzięczny. To jednak nie koniec. Sprawa różnic cenowych, o których mówiłem została zgłoszona przez Jana Krzysztofa Ardanowskiego do zbadania przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Wyniki analiz wiele powiedzą o naruszeniach, bo takie są.

A co z kwestią sprowadzania owoców z zagranicy? Rolnicy uważają, że te zalewają przetwórnie w Polsce.

Sądzę, że stopniowo ten import będzie ograniczany. Jeśli jednak przyjrzymy się liczbom, to wcale nie wypadają one źle. W tym roku udział importowanych malin, wiśni i czarnej porzeczki w rodzimej produkcji wynosił kolejno 4,8%, 0,6% i 0,1%. Rolnicy mają jednak pewne narzędzia, aby sprzedawać więcej i w bardziej opłacalnych cenach.

Jakie i dlaczego z nich nie korzystają?

To problem nie tylko producentów owoców miękkich, ale całego sektora rolno-spożywczego. Myślę o spółdzielczości rolnej, której w Polsce w zasadzie nie ma – może za wyjątkiem spółdzielni mleczarskich i dobrze prosperujących spółdzielni w województwie wielkopolskim. Trzeba oddać rolnikom sprawiedliwość i mieć na uwadze okres PRL. Komuniści skompromitowali ideę spółdzielczości rolnej – to fakt. Należy jednak pamiętać, że czasy się zmieniły. W ubiegłym roku Ministerstwo wypracowało bardzo dobry program umożliwiający rolnikom łączenie się w grupy na preferencyjnych warunkach. Przykład choćby Francji pokazuje, że spółdzielczość w produkcji to dla rolnictwa ogromna szansa na ustabilizowanie sytuacji na rynku wewnętrznym oraz silnej ekspansji poza granice kraju. Rolników trzeba zatem nauczyć spółdzielczości od nowa. Tu zaczyna się rola resortu oraz Ośrodków Doradztwa Rolniczego. Istnieje silna potrzeba edukacji i skuteczniejszy przepływ informacji. To samo dotyczy także ustawy o sprzedaży bezpośredniej, która weszła w życie w ubiegłym roku.

Hodowla i uprawy

Od jakiegoś czasu coraz częściej usłyszeć można o rolnikach, którzy mają problemy z sąsiadami, kt&oacu...

Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział wycofanie z projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zapisu dotyczące...

Młody rolnik z województwa łódzkiego uczcił pamięć Powstańców Warszawskich i wyciął na p...

To zakrawa na absurd. Doskonale prosperująca branża drobiarska stała się celem ataków aktywistów ek...

Może ktoś zarzucać, że Kowalski zapłaci, a rolnicy dostaną rekompensaty. Skarb Państwa będzie chciał to odzy...

Niemal cała wieś Dawidy, mieszkańcy sąsiednich miejscowości oraz przedstawiciele Unii Warzywno-Ziemniaczanej zab...

W ostatnich dwóch latach ceny jaj były niskie. Bardzo niska była też opłacalność ich produkcji. W ostatn...

Unia nie opowiada się za ograniczaniem hodowli zwierząt. Problem dobrostanu traktowany jest raczej jako wyzwanie te...

To kolejny zły rok dla rolników. Po chłodnym lecie i niezbyt wysokich plonach są problemy z oziminami. Tam,...

Producenci trzody w naszym kraju podobnie jak a całej Unii Europejskiej od kilku tygodni nie maja zbyt wielu powod&o...

Copa i Cogeca są rozczarowane faktem, że 25 października w Stałym Komitecie UE nie odbyło się głosowanie w spr...

Mimo dramatycznej sytuacji epidemiologicznej na wschodniej granicy Unii Europejskiej, wspólnotowy rynek wieprz...

Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.