Logo Świat Rolnika


Prawo

Jak uzdrowić system ubezpieczeń rolników?

Faktem niezaprzeczalnym jest, że obecny system ubezpieczeń rolnych nie spełnił swojej funkcji i wymaga przeorganizowania. Swój pomysł na jego reformę ma minister Jan Ardanowski, jednak brak szerszego omówienia koncepcji, na których chce się on opierać.

Mimo, że przepisy zobowiązują rolników do ubezpieczenia minimum połowy areału, na który otrzymuje dopłaty bezpośrednie, to zaledwie 3,3 miliona hektarów upraw rolnych (z 14 milionów hektarów gruntów ornych w Polsce) zostało w 2017 roku objętych ochroną ubezpieczeniową, mimo że z budżetu państwa przeznaczono 850 milionów złotych na dopłaty do ubezpieczeń.

Jest to spowodowane z jednej strony niechęcią samych rolników do zabezpieczania się, z drugiej zaś strony firmy ubezpieczeniowe nie przygotowały oferty dostosowanej pod wymagania samych rolników, a wiele z nich takiego produktu w swoim portfelu po prostu nie ma. I jedna i druga strona ma swoje argumenty – ceny ubezpieczeń rolnych są wysokie, gdyż ryzyko wystąpienia "katastrofy" atmosferycznej jest duże, firmy boją się więc na tym stracić. Koło się zamyka.

Od czasu słynnego cytatu Włodzimierza Cimoszewicza – "To jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna") – minęło już 21 lat, a sytuacja ulega zmianie w tempie żółwia. Rozwiązanie trzeba jednak znaleźć, bo w kółko nie da się powtarzać schematu: susza/grad/przymrozek – pomoc od państwa, susza/grad/przymrozek – pomoc od państwa, susza/grad/przymrozek – pomoc od państwa...

Rolników oczywiście można pozostawić samemu sobie, jednak będzie to miało oczywisty skutek – wielu z nich zaryzykuje, wielu nie będzie mogło się ubezpieczyć od swojego ryzyka, a bankructwa gospodarstw rolnych staną się niemal codziennością. Tego wariantu, również jako społeczeństwo, zdecydowanie wolelibyśmy uniknąć, trzeba więc szukać w drugą stronę.

O samych pomysłach ministra Jana Ardanowskiego nie za dużo póki co wiadomo, poza tym, że są. Wśród propozycji szefa resortu rolnictwa pojawia się idea powołania nowego Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych. Specyfika takiego podmiotu różni się od zwykłej firmy ubezpieczeniowej przede wszystkim tym, że sami ubezpieczeni stają się również członkami TUW, decydując na przykład o wysokości polis czy przeznaczeniu ewentualnej nadwyżki, ale co dla rolnictwa kluczowe, również jakie ryzyka będą ubezpieczane. Dziś znalezienie ubezpieczenia chociażby od afrykańskiego pomoru świń jest na rynku niemożliwe, dlatego istnieje potrzeba powołania specyficznego podmiotu, który będzie dostosowywał swoją ofertę stricte pod rolnictwo i tylko rolników ubezpieczał. W przypadku wystąpienia klęski żywiołowej nie będzie to powodowało strat dla pozostałych ubezpieczonych z rolnictwem niezwiązanych. 

Nie wiadomo na razie jaka miałaby być jego struktura formalna, można jednak założyć, że taki TUWRolników zostałby spółką-córką polskiego giganta Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Możliwość korzystania z doświadczeń PZU we wszystkich kwestiach z pewnością byłaby nieoceniona – jako wada TUW wskazywane jest bowiem często szacowanie ryzyk przez samych udziałowców Towarzystwa, w tym wypadku ten problem byłby wyeliminowany juz na starcie. Nie bez znaczenia byłaby dla rolników wspomniana już możliwość współzarządzania firmą ubezpieczeniową, czyli oczekiwane przez nich od wielu lat poczucie bezpośredniego wpływu na swoją sytuację. 

W mojej osobistej ocenie istnieje jeszcze jeden istotny aspekt, pozaekonomiczny, który przemawia za TUW – solidarność przy większej szkodzie, czyli dokładanie się do składek przez wszystkich członków, bez wyjątku. Rolnicy, którzy nie ucierpieliby z powodu suszy czy przymrozków pomagaliby swoim kolegom po fachu, którzy ponieśli straty, co "uczyłoby" od nowa solidarnośc i współpracy, która dziś jest niezbędna, jeśli polscy rolnicy chcą się liczyć na rynku. Jednocześnie spowodowałoby to wzajemne "patrzenie na ręce" sobie nawzajem, gdyż nikt nie chce zostać oszukany i dokładać się do obcego interesu.

Duże rozproszenie małych gospodarstw, a także wypaczenie idei spółdzielczości rolnej (a co za tym idzie również solidarności) przez lata "komuny", ale niestety również III RP, spowodowało, że rolnicy nie widzą dziś potrzeby ani korzyści powszechnego zrzeszania się w zasadzie w żadnej sprawie, poza protestami. Tymczasem zarówno spółdzielczość, jak i ubezpieczenia wzajemne mogą przynieść sporo korzyści stricte ekonomicznych. Rolników w Polsce spółdzielczości trzeba nauczyć w zasadzie od zera i pokazać im tę drogę jako realną alternatywę z wszystkimi jej zaletami, a nie jako "zło konieczne".

Drugie rozważane przez ministra Ardanowskiego rozwiązanie również opiera się na wzajemności, jednak z całą pewnością będzie różnić się od poprzedniego, skoro polityk postanowił je wyróżnić. Będzie to (najprawdopodobniej, bo padł przykład Holandii) tak zwany fundusz wspólnego inwestowania (tzw. mutual funds). Może on mieć ogromną ilość wariantów, które będą zabezpieczać interesy rolników w różnym stopniu, wypłacając nawet odszkodowania za straty poniżej 30 procent (czyli poziomu wynikającego z prawa unijnego). W niektórych państwach wychodzi się bowiem z założenia, że straty w wysokości nawet 15 czy 20 procent powodują poważne problemy finansowe dla gospodarstwa. 

Dla przykładu we włoskim Trentino mutual funds refunduje szkody poniżej 30 procent wśród upraw nieubezpieczalnych, ale warunkiem jest posiadanie komercyjnego ubezpieczenia upraw ubezpieczalnych. Z kolei w przypadku wystąpienia szkód wśród upraw ubezpieczalnych pieniądze z FWI są wypłacane tylko w przypadku wystąpienia do 30 procent szkody, zaś powyżej płaci za nie już ubezpieczyciel komercyjny. Z kolei niektóre mutual funds w Holandii działają na zasadzie podobnej do wspomnianego już TUW, czyli odpowiadają za szkody również powyżej 30 procent w przeciwieństwie do Włoch. Strukturę wypłaty odszkodowań ustala sam fundusz i jest ona dość luźna w zakresie szkód do 30 procent upraw, zaś powyżej 30 procent "wchodzą" już wspomniane regulacje unijne. Tak jak ma to obecnie miejsce w Polsce, również w przypadku holenderskiego czy włoskiego systemu ubezpieczeń wzajemnych składki rolników mogą być dofinansowywane przez państwo, co znacznie ułatwia pozyskiwanie członków TUW.

Trzecia droga to możliwość ubezpieczania się od zaledwie jednego ryzyka, jednak z większym udziałem własnym w przypadku wystąpienia szkody i równocześnie niższą składką. To rozwiązanie jednak w mojej ocenie jest ślepą drogą, która nadal prowadzi donikąd, bo nie da się przewidzieć czy tego konkretnego lata akurat przyjdzie akurat gradobicie, powódź czy susza, więc pomoc państwa nadal będzie potrzebna, chociaż z pewnością w niższej wysokości. Rolnicy nadal będą ubezpieczać się niechętnie, a firmy ubezpieczeniowe nadal nie będą wprowadzać na rynek odpowiedniej oferty, dostosowanej pod wymagania rolników, bo na takich produktach po prostu bardzo łatwo stracić. Niestety, rynek nie jest tutaj rozwiązaniem, nie stanowi odpowiedzi na problemy rolnictwa w tej materii i nie zanosi się, żeby to się zmieniło.

Fot. freeimages.com/garycycles8/CC-BY 2.0/flickr.com

Hodowla i uprawy

Od jakiegoś czasu coraz częściej usłyszeć można o rolnikach, którzy mają problemy z sąsiadami, kt&oacu...

Fundacja Viva!, Otwarte Klatki, Mondo Cane i inni będą dziś zdzierać gardła przed Sejmem RP, próbując pr...

Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział wycofanie z projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zapisu dotyczące...

Młody rolnik z województwa łódzkiego uczcił pamięć Powstańców Warszawskich i wyciął na p...

Może ktoś zarzucać, że Kowalski zapłaci, a rolnicy dostaną rekompensaty. Skarb Państwa będzie chciał to odzy...

140 tysięcy zwierząt znajdowało się w zakażonej ASFem największej rumuńskiej, a w drugiej Europie hodowli świ...

To zakrawa na absurd. Doskonale prosperująca branża drobiarska stała się celem ataków aktywistów ek...

Niemal cała wieś Dawidy, mieszkańcy sąsiednich miejscowości oraz przedstawiciele Unii Warzywno-Ziemniaczanej zab...

Powierzchnia upraw, które ucierpiały w Polsce z powodu suszy to 2583 tysiące hektarów (to stan na 16 ...

Komisja Europejska oficjalnie zarejestrowała inicjatywę "End the Cage Era", czyli  "Koniec Ery Klatek". Rozpoc...

Z dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej Jackiem Podgórskim na temat sytuacji na rynku owoców rozmawia ...

Tegoroczne obserwacje wspólnotowego rynku wołowiny potwierdzają istnienie trendu, który z punktu widz...

Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.