Logo Świat Rolnika


Hodowla

Czy walka z ASF w ogóle ma sens? Chorobę mogą przenosić komary i rzeki

Czy walka z afrykańskim pomorem świń ma w ogóle sens? Choroba rozprzestrzenia się na kolejne obszary kraju, a nie do końca wiadomo, co ją przenosi.

Pewnym jest, że ASF przenoszony jest przez dziki, które migrując, są w stanie "transportować" chorobę na ogromne odległości, przenosząc je z województwa do województwa. W związku z tym faktem planem resortu rolnictwa jest wybicie całej populacji tego zwierzęcia do minimum, niezbędnego do jego późniejszego odtworzenia. Nawet najlepsze i najbardziej przestrzegane zasady bioasekuracji mogą nie dać nic, kiedy dookoła gospodarstwa biega chore zwierzę.

Rolnicy donoszą również o niestosowaniu się do standardów sanitarnych przez samych pracowników Inspekcji Weterynaryjnej, którzy dokonują uboju chorych zwierząt, a także o możliwości swobodnego dostępu do chłodni służących do przechowywania martwych zwierząt. Krajowy Związek Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej ocenia, że w tej chwili w Inspekcji Weterynaryjnej brakuje około 500 etatów, a obecni pracownicy są wynagrodzenie w sposób zdecydowanie nieadekwatny do wiedzy i umiejętności.


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Ostatnia sytuacja z Rumunii pokazuje, że nie do końca istnieje możliwość całkowitej kontroli rozprzestrzeniania się choroby. 140 tysięcy świń znajdujących się w drugiej największej na Starym Kontynencie hodowli musiało zostać ubitych, gdyż ASF dostał się na fermę najprawdopodobniej poprzez wodę z Dunaju, którą były pojone zwierzęta. Skąd wirus wziął się jednak w wodach drugiej z najdłuższych europejskich rzek? Według informacji docierających z rumuńskich mediów pomniejsi właściciele gospodarstw rolnych wrzucali odpady i padłe zwierzęta do mniejszych potoków, przez co ASF trafił ostatecznie do hodowli zwierząt i spowodował spustoszenie.

Czy taka sytuacja jest zupełnie niemożliwa do powtórzenia w Polsce? Otóż nie. Dzik, tuż przed padnięciem z powodu afrykańskiego pomoru dostaje gorączki i poszukuje źródeł wody pitnej, aby się ochłodzić. Kiedy zwierzę zdycha, jego truchło może trafić do wód rzecznych, a stamtąd droga do hodowli zwierząt wcale nie jest daleka. W takiej sytuacji żadne systemy filtrowania nie są w stanie oczyścić wody, aby była całkowicie bezpieczna dla trzody chlewnej. To kolejny argument za maksymalnym odstrzałem dzików na terenie całej Polski. 

Jeszcze inna teoria dotyczy przenoszenia wirusa przez owady krwiopijne takie jak komary i kleszcze. Zdaniem dr. inż. Tadeusza Blicharskiego, dyrektora biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "POLSUS" jest to całkiem możliwe, a dowodem wskazującym na ten fakt miałoby być nasilenie ilości nowych ognisk ASF właśnie w miesiącach letnich. 

– Skoro komary przenoszą malarię, a kleszcze boreliozę to jest to możliwe

– ocenia Blicharski. Taka sytuacja znacznie utrudniłaby walkę z afrykańskim pomorem świń, jeśli nie uczyniłaby jej niemożliwą – kontrolowanie komarów jest bowiem niemożliwe. Z drugiej jednak strony, na pewno uspokaja fakt, że krwiopijne nie są w stanie przenosić wirusa na tak dalekie odległości, jak czynią to dziki. 

Z ASF-em na pewno trzeba walczyć, mimo że jest to batalia trudna, być może nawet w ostatecznym rachunku niemożliwa do wygrania. Niektóre kraje dały sobie spokój i całkowicie zrezygnowały z hodowli trzody chlewnej. Głównym celem resortu rolnictwa powinno być więc, zgodnie z planem, maksymalne ograniczenie potencjalnych ognisk choroby poprzez wybicie populacji dzików. Tu jednak wcale nie pomagają myśliwi, którzy nie wypełniają w pełni swoich zadań, których wymaga od nich Jan Ardanowski, a tym samym polscy rolnicy.


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


M.O./Fot. Andy L/CC-BY-2.0/flickr.com

Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.