Logo Świat Rolnika


Hodowla

koza
21 wrzesień 2017

Czy warto hodować kozy?

Według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w naszym kraju pogłowie kóz to około 150 tysięcy sztuk. Zwierzęta te są łatwe w hodowli i niezbyt wymagające, dlaczego więc są przez rolników niedoceniane?

– Kozy to wspaniałe zwierzęta, nie wymagają dużo zachodu, smakuje im prawie wszystko... a jednak niewiele osób je hoduje. Być może dzieje się tak dlatego, że kozy na wsi ciągle jeszcze kojarzą się z biedą. Najstarsi rolnicy pamiętają jeszcze wojnę i kozy, które ,,jedząc prawie nic'' potrafiły ją przetrwać. Kozy były wtedy symbolem biedy. Dziś ze zbytem koziego mleka nie ma problemu, tym bardziej, że coraz więcej dzieci i osób dorosłych cierpi na alergie na mleko krowie. Do mojego gospodarstwa kozy trafiły właśnie z powodu alergii na krowie mleko dziecka z naszej rodziny. Kozy trafiły i zostały, a nasze rodzinne kłopoty ze zdrowiem się skończyły

– mówi Janusz Wójcik, rolnik z woj. zachodniopomorskiego.

Coraz więcej osób wybiera produkty mleczne, otrzymywane z mleka kóz wypasanych na pastwisku. W runi pastwisk zawarte są bowiem różnorodne związki biologicznie czynne, w tym składniki mineralne. Ponadto małe przeżuwacze różnią się od krów niewybrednością w wyborze paszy, która jednocześnie jest bardzo różnorodna, zatem mleko, a następnie przetwory wytworzone z tego mleka, są produktami bogatymi w wiele makro i mikroelementów.

– Jakość koziego mleka jest ogromną wartością, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że większość krów mlecznych spędza całe życie w oborze i żywi się przez całe życie identyczną paszą. Kozy żyją na wolności, spacerują, biegają i same wybierają sobie paszę na pastwisku, choć oczywiście potrzebują też dobrego i wygodnego schronienia, a czasem bywają kapryśne. Mleko kozie jest znacznie bliższe natury niż mleko krowie. Dawniej to doceniano. Mawiało się, że choć dziedzic na wsi hodował krowy, a parobek - kozy, to dzieci dziedzica piły mleko kozie, a dzieci parobka - mleko krowie. I dziś problemu ze zbytem mleka koziego nie ma. Ale każdy, kto się zastanawia nad utrzymywaniem większego stada powinien zrobić szczegółowe rozeznanie

– radzi pan Janusz.

Dużą część populacji kóz w Polsce stanowią mieszańce lokalnych odmian kóz z kozą saaneńską i alpejską: koza biała uszlachetniona i koza barwna uszlachetniona oraz kozy bezrasowe, nazywane też użytkowymi. Pan Janusz przekonuje, że w gospodarstwie warto utrzymywać kozy na własne potrzeby. Nie są wymagające i rzadko chorują. W Polsce najczęściej wykorzystuje się tylko kozie mleko – niewielu jest u nas amatorów koziego mięsa, które jest przysmakiem w wielu regionach świata: choćby w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej.

– Kozy wraz z owcami należą do najdawniejszych zwierząt domowych. Kozy były źródłem mleka na długo zanim zaczęto hodować krowy. Zapewniają wyżywienie licznych narodów zamieszkujących zwłaszcza suche regiony świata. Kozy są zwierzętami stadnymi, ale zbyt dużych stad nie lubią - najlepiej czują sie w grupach liczących od kilku do kilkunastu sztuk. Im więcej kóz w stadzie, tym większy może być problem z ich zdrowiem. Ale nie trzeba się bać. Koza to idealne zwierzę także do małych gospodarstw, a ministerstwo rolnictwa zachęca do hodowania tych zwierząt dopłatami. Kozy wato hodować!

– dodaje Janusz Wójcik.

Tak więc każdy powód jest dobry. Jeśli mamy trochę nieużytków lub łąk i trochę zacisznego miejsca w oborze może warto spróbować wprowadzić do hodowli także kozy. Lepsze zdrowie – dzięki koziemu mleku – dostaniemy gratis.

 

Beata Kozłowska/fot. pixabay.com