Logo Świat Rolnika


Hodowla

pszczoly1906
19 czerwiec 2017

Słów kilka o propolisie, czyli kicie


Chociaż większość osób kojarzy pszczele produkty przede wszystkim ze zdrowym miodem, warto wiedzieć, że nasze małe przyjaciółki w pasiece produkują jeszcze coś, co jest równie bogate w prozdrowotne substancje. Mowa tu o propolisie, który potocznie nazywany jest kitem pszczelim. Pszczoły wytwarzają go na własny użytek. Jednak bywa wykorzystywany przez człowieka w leczeniu bardzo wielu rozmaitych dolegliwości. Nie bez kozery propolis, zwany także naturalnym antybiotykiem, skuteczny jest w leczeniu m.in. hemoroidów, nadżerek, chorób żołądka, nadciśnienia. Kit pszczeli jest niezastąpioną bronią w walce z infekcjami. Propolis pomoże także na dłużej zachować młodość i urodę. Co zatem trzeba wiedzieć na temat propolisu?


Propolis w języku greckim oznacza system obronny, przedmurze, zaporę przed zamkiem, miastem (miasto= polis). Z kolei określenie kit, bo pszczoły uszczelniają nim otwory, szpary w ulach o szerokości do 4 mm a przed zimą także większe. Kit także dlatego, że kolorem i konsystencją, po ogrzaniu np. przez trzymanie w dłoni podobny jest do substancji którą jeszcze do niedawna uszczelniano szyby w oknach. Pszczołom służy do dezynfekcji wnętrza ula, dzięki czemu pszczoły nie ulegają tak jak inne owady, schorzeniom wirusowym i bakteryjnym chyba, że działanie środków chemicznych niweluje to działanie.

Co ciekawe, propolis służy też pszczołom do mumifikacji większych gabarytowo i cięższych, nie do wyniesienia przez nie, rabusiów, którzy zwabieni kuszącym zapachem wtargnęli do ula a pszczoły, po zażądleniu nie mają możliwości ich wyniesienia. Myszka, jaszczurka, a nawet niekiedy zaskrońce po dawce jadu, nawet z jednego żądła, padają martwe po kilkunastu sekundach od użądlenia. Pszczoły nie są w stanie ich usunąć. Pozostając martwe w ulu, przy bardzo wysokiej temperaturze, rozkładając się psułyby ulowe powietrze itp. Nikomu nie trzeba tłumaczyć tego, co powoduje rozkładająca się myszka. Jak więc sobie radzą pszczoły? Te niezwykłe owady obkładają zażądlonego rabusia warstwą propolisu, co uniemożliwia rozkład pozostawionego z konieczności w ulu intruza. Oprócz tego propolisem wykładane są też otwory wlotowe i wylotowe w ulu. Pszczoły w ten sposób regulują ich wielkość i tworzą barierę neutralizującą przynoszone przez wracające z pożytków zbieraczki potencjalne patogeny.

Nic więc dziwnego, że obserwacje prowadzone od tysięcy lat w połączeniu ze specjalistycznymi urządzeniami współczesnej techniki pozwoliły ustalić właściwości propolisu. Dziś wiemy, że propolis odpowiednio przygotowany i właściwie stosowany, leczy bardzo dużą ilość dolegliwości, niekiedy także takich, wobec których współczesna medycyna jest bezradna. Należy tu m.in. leczenie gronkowca złocistego czy helikobaktera żołądkowego. Europejskiej sławy lekarz-apiterapeuta, znany pszczelarzom dr J. Gala, wymienia aż 92 dolegliwości, które leczy propolis odpowiednio przygotowany i zastosowany. Choroby te dotyczą m.in. schorzeń skóry, płuc i oskrzeli, uszu, nosa i gardła, a także dolegliwości układu pokarmowego, kości, stawów, narządu wzroku, czy układu psycho - nerwowego. Propolis używany jest w swojej naturalnej postaci (oczyszczony), a także w formie granulek, proszku, tabletek, roztworów alkoholowych (tinktura), olejowych i wodnych, a także w postaci maści, kapsułek, cukierków, aerozoli, mleka propolisowego, emulsji wodno-spirytusowych, mikstur, gum do żucia, pasty do zębów, mydła i innych.

I tak wspomnianą tynkturę alkoholową propolisu można przygotowywać na kilka sposobów: tworzona przez rozpuszczenie propolisu w alkoholu w różnym stosunku do różnego procentowo alkoholu. Tym samym, chcąc np. uzyskać 70% tynkturę propolisową zalewamy dobry tzn. nieprzeterminowany, rozdrobniony (łatwo da się to zrobić po wcześniejszym włożeniu propolisu do zamrażarki lub lodówki) propolis 96% spirytusem tak, aby pokrywał wsypany do ciemnego naczynia proszek czy też grudki. Naczyniem potrząsamy kilka razy dziennie przez okres ok. 2 tygodni, a następnie filtrujemy płyn przez gazę, zalewając pozostałości raz jeszcze ww. alkoholem na taki sam okres. Im częściej potrząsamy, tym krócej trwa okres nasycenia alkoholu składnikami propolisu.

Uzyskaną w ten sposób tinkturę przechowujemy w miejscu pozbawionym światła, używając w tym stężeniu, 20-30 kropli, 2-3 razy na dobę tak długo, jak długo zachodzi potrzeba. Zalaną ponownie alkoholem dawkę propolisu filtrujemy, a uzyskaną tinkturę z drugiego zalania łączymy z tą z poprzedniego. Nierozpuszczone resztki dopiero teraz wyrzucamy. Jeśli uzyskana tinktura jest bardzo mocna, możemy ją rozcieńczyć niskoprocentowym alkoholem, lecz przy użyciu musimy wtedy zastosować odpowiednio więcej kropli lub zwiększyć częstotliwość przyjmowania. Kit kupiony od pszczelarza lub pobrany przez nas z ula przebieramy z zanieczyszczeń, wstawiamy na dzień do zamrażalnika i natychmiast po wyjęciu, gdyż szybko mięknie, rozdrabniamy większe grudki w moździerzu lub pergaminie, wsypujemy do litrowego słoja z zamknięciem typu twist. Na 50g kitu wlewamy 250 ml wódki czystej, mocy 40-45% oraz 250 ml spirytusu rektyfikowanego o mocy 95-96%, mieszamy i wstawiamy do ciemni o temperaturze pokojowej (szafa, zamknięty segment regału). Co 2-3 dni wstrząsamy zawartość i po dwóch tygodniach zlewamy znad osadu 50 ml płynu. Następnie cedzimy go przez kawałek gęstego białego płótna lub przez kilka warstw ligniny, wlewamy do ciemnej buteleczki z kroplomierzem po jakimś lekarstwie i zażywamy według przepisu leczniczego aż do wyczerpania zawartości. Następnie w taki sam sposób pobieramy ze słoja następną warstwę preparatu. Pozostałe na końcu substancje resztkowe mieszamy z gorącą wodą, zamykamy słój, pozostawiamy do wystygnięcia, cedzimy, aby potem stosować na termiczne lub mechaniczne uszkodzenia skóry, sprawdziwszy uprzednio próbą kontaktową, czy nie jesteśmy na propolis uczuleni.

Innym produktem o leczniczych właściwościach, który można stworzyć na bazie propolisu jest maść. A to przepis w jaki sposób można ją przygotowywać maść. Bierzemy 10-20 g kitu na 10 g wazeliny. Podgrzewamy 8-10 min. mieszając od czasu do czasu pod przykryciem, aby nie ulotniły się olejki eteryczne. Po 10-15 min. filtrujemy na ostudzoną maść, wlewając płyn przez gazę do słoików z nakrętką. Maść jest gotowa do użytku. Aktualnie gotowe maści propolisowe można nabyć w sklepach pszczelarskich i aptekach. Są to zwykle maści o 3%, 7% lub 20% mocy.
W celu sprostowania warto również nadmienić, że propolis wprawdzie nie posiada, tak jak miód czy pyłek, wartości odżywczych, ale ma za to bardzo silne i wielopłaszczyznowe działanie biotyczne. Dlatego stosowanie propolisu w lecznictwie jest bardzo rozległe, a wyniki wprost rewelacyjne.

Ponadto warto pamiętać, że nie zawsze stosowanie propolisu jest skuteczne. Powodów może być kilka: zbyt małe dawkowanie; mała skuteczność propolisu uzależniona od źródła jego pobierania przez pszczoły a także przeterminowanie trzymanego zbyt długo specyfiku. Skuteczność propolisu zależy też od surowca, który pszczoły pobierają z okolic ula a więc w promieniu około 2,5 km. Jeśli w pobliżu rodziny pszczelej nie występują takie drzewa jak wymienione w pierwszej części tego artykułu: topola, osika, brzoza, kasztanowiec, wierzba, świerk, sosna czy jodła lub występują tylko niektóre z nich, zrozumiałe jest, że propolis będzie uboższy o określone składniki czego zewnętrznym wyrazem jest też kolor pobieranego propolisu. Co w takich wypadkach robić? Odpowiedź prosta: należy mieszać propolis pobrany z uli z pasiek znajdujących się w różnych miejscach lub, po prostu, skorzystać z propolisu z innej stacjonującej w innym miejscu pasieki.
O tym, że dobry i dobrze przygotowany propolis daje nieprawdopodobne efekty lecznicze nie trzeba w tym miejscu przypominać. Każdy zajmujący się pszczołami ma na to szereg dowodów.

Warto pamiętać, że spodziewane efekty przynosi tylko systematyczne i wytrwałe stosowanie propolisu, jak każdego naturalnego specyfiku. Chcąc ocenić zmiany w naszym organizmie, o ile samopoczucie o tym nam nie mówi, należy zrobić sobie bardzo dokładną morfologię przed kuracją i tuż po niej.

 

Oglądaj też To nie my hodujemy pszczoły, tylko one hodują nas

 

Ks. E. Marciniak/KB/fot. pixaby.com