Logo Świat Rolnika


Hodowla

Wisła nie zatrzyma [KOMENTARZ]

Ten pomysł media nazwały "rewolucyjnym", bo trudno inaczej nazwać bezwzględny nakaz przestrzegania przez rolników w Polsce hodujących świnie wyśrubowanych zasad sanitarno-weterynaryjnych, chroniących hodowle przed wirusem afrykańskiego pomoru świń (ASF).

 

Resort rolnictwa jest świadomy strat ekonomicznych, jakie niesie ze sobą wirus ASF, zarówno rolników jak i przetwórstwa mięsnego. Mówił o tym podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. A gdyby wirusem zaraziła się cała populacja świń w Polsce, licząca sobie ok. 10 mln sztuk, to wyraz katastrofa nie oddawałby istoty problemu. Przed jej skutkami, co prawda chroni rzeka Wisła, ale i ona może nie wystarczyć. Pomysł ministerstwa należy tak właśnie odczytywać.

 

Największe hodowle świń są w zachodniej Polsce, a szczególnie w województwie wielkopolskim oraz zachodniopomorskim. Ministerstwo wraz z lekarzami weterynarii robi co może, aby zatrzymać i unicestwić wirus tam, gdzie został stwierdzony. Nawet maksymalny wysiłek ekspercki nic nie da, gdy ktoś umyślnie lub nieumyślnie przeniesie wirusa na drugą stronę rzeki. Tak przecież było latem tego roku, gdy nielegalne mięso wieprzowe trafiło niemal pod Warszawę. Wtedy na wszystkich padł blady strach.

 

Pomysł totalnej bioasekuracji pociągnie za sobą rewolucyjne zmiany w zakresie prowadzenia hodowli świń. To będzie nowy model hodowli, jakiego polscy rolnicy nigdy nie znali. Pełny profesjonalizm sanitarno-weterynaryjny. To będzie niemal jak produkcja mikroprocesorów w sterylnej i ochronnej strefie z ograniczonym dostępem.

 

Ledwo polska wieprzowina odbiła się od dołka, a już za chwilę stanie przed kolejnym wyzwaniem. Ciemną stroną tego pomysłu jest to, że koszt prowadzenia hodowli wzrośnie i to bardzo dla wszystkich bez wyjątku. Hodowcy oraz zakłady mięsne będą musiały się mocno nagimnastykować, by zachować rentowność swoich hodowli i produkcji.

 

Za złą wolę lub niekompetencję a conto zapłacą wszyscy. A koszt będzie naprawdę ogromny, czego świadome jest samo Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

Gdy zagraniczna konkurencja usłyszała o zamiarze wprowadzenia w Polsce totalnej bioaskeuracji, zapewne zatarła ręce z zadowolenia. W momencie kiedy polscy rolnicy będą zbroić się sanitarno-weterynaryjnie i wydawać na to pieniądze, duńscy, niemieccy, francuscy, brytyjscy, rolnicy będą mieć pieniądze i siłę na konkurowanie na rynku wieprzowiny.

 

Miejmy nadzieję, że resort wie co robi, bo jeśli się nie uda, to rolnicy zostaną z wieloma instalacjami, procedurami i bez świń.

 

Jacek Strzelecki

 

Fot. pixabay.com